Gorąco w brytyjskim żużlu! Promotor Sheffield Tigers żali się na fatalną frekwencję i brak chętnych na darmowe bilety. Wtedy do akcji wkracza Ben Barker i wali prosto z mostu: "Wymówki, wymówki!". Żużlowiec wskazał palcem patologię ligi.
Wokół Sheffield Tigers robi się coraz goręcej, a na Owlerton Stadium czuć wyraźny zapach kryzysu. Promotor Damien Bates publicznie rozkłada ręce i narzeka na dramatyczną frekwencję, jednak jego tłumaczenia nie wszystkich przekonują. Głos w dyskusji postanowił zabrać Ben Barker. Doświadczony brytyjski żużlowiec bez ogródek skomentował argumenty działacza i przedstawił własną, brutalną diagnozę problemów, które toczą czarny sport na Wyspach.
Wszystko zaczęło się od programu meczowego, w którym Damien Bates tradycyjnie zwrócił się do fanów przed spotkaniem. Po udanym otwarciu sezonu z Belle Vue Aces oraz pucharowym starciu z Leicester Lions, trybuny w Sheffield zaczęły świecić pustkami. Każdy kolejny mecz generuje dla klubu spore straty finansowe, a organizacja zawodów staje się mało rentowna. Promotor próbował szukać winnych wszędzie, tylko nie w samym systemie rozgrywek.
– Drapiemy się po głowie z niezrozumieniem. Czy może ceny paliwa odstraszają ludzi? A może ostatnia temperatura przy meczu z Leicester? – pyta retorycznie Damien Bates. Promotor zdradził również, że klub podjął desperacką próbę ratowania sytuacji. – Byliśmy chętni do rozdania 10 tysięcy biletów dla najmłodszych kibiców. Zachęciliśmy osoby do zaaplikowania o bilety i co? 300 chętnych. Jeżeli zbierasz dobre opinie o rozdawaniu biletów, a ludzie nadal nie przychodzą, to coś musi być nie tak – żalił się wówczas działacz Tygrysów.
Barkera recepta na uzdrowienie ligi
Wypowiedź Batesa natychmiast wywołała lawinę komentarzy w brytyjskim środowisku żużlowym. Na reakcję samych zawodników nie trzeba było długo czekać. W mediach społecznościowych do tablicy wywołany poczuł się Ben Barker, który w ostrych słowach odniósł się do narzekań promotora Sheffield Tigers. Zdaniem żużlowca, problem leży znacznie głębiej niż w pogodzie czy cenach paliwa.
– Nie no, wymówki, wymówki… – zaczął dosadnie Ben Barker na swoim profilu na Facebooku. – Powodem, dla którego tłumy nie przychodzą na stadiony, jest to, że musimy przyciągnąć młodsze pokolenie. A młodsze pokolenie w wieczór przed dniem szkolnym musi być w łóżku o rozsądnej porze. Wywalcie te sztywne dni meczowe w poniedziałki i czwartki i stwórzcie jedną ligę. Kibice nie muszą oglądać pojedynku Belle Vue z Sheffield po trzy razy w sezonie – grzmi brytyjski zawodnik.
Kadra z gwiazdami, ale bez kasy
Sytuacja w Sheffield jest o tyle paradoksalna, że Tygrysy dysponują naprawdę mocnym i widowiskowym składem. Bracia Chris i Jack Holderowie to światowa półka, a u ich boku punkty zdobywają Josh Pickering oraz utalentowani młodzicy – Leon Flint i Anders Rowe. Taka kadra musi jednak kosztować swoje. Przy braku odpowiednich wpływów z biletów, nad klubem z Owlerton Stadium znowu wisi widmo finansowej katastrofy.
Przypomnijmy, że przed sezonem Damien Bates był już bliski oddania sterów w klubie i czekał na nowych inwestorów. Gdy ci wycofali się w styczniu, promotor został na placu boju sam. Obecne realia pokazują, że brytyjski żużel zamyka się w coraz węższym gronie odbiorców, a bez radykalnych zmian w strukturze ligi, dokładanie do interesu przez kolejnych działaczy może wkrótce stracić jakikolwiek sens.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!