Motor Lublin po opuszczeniu Zygmuntowskich wciąż nie ma pewnego domu! Prezydent Tarnowa mówi o „niegrzecznej próbie nacisku” ze strony władz Motoru.
Przebudowa domowej areny przy Alejach Zygmuntowskich w Lublinie – wyceniana na ponad 230 milionów złotych – zmusiła mistrzów Polski do pakowania walizek. Zaraz po zakończeniu rozgrywek prezes Jakub Kępa obwieścił kibicom, że domowe mecze Motoru w sezonie 2027 i prawdopodobnie 2028 odbędą się w Tarnowie. Problem w tym, że w Mościcach nikt jeszcze oficjalnego podpisu na papierze nie złożył, a czas na zgłoszenie stadionu do licencji PGE Ekstraligi nieubłaganie ucieka.
Oliwy do ognia dolały informacje, że działacze z Lublina zaczęli równolegle sondować możliwość rozgrywania domowych meczy na obiektach w Krakowie oraz Częstochowie. W Małopolsce odebrano to jednak jednoznacznie – jako medialny szach, mający zmiękczyć stanowisko lokalnego samorządu.
– Miasto Tarnów nie chce na tej sytuacji zarobić. Zaprasza do siebie, natomiast od samego początku mówimy również, że nie mamy zamiaru do tego interesu dokładać. Sugerujemy Motorowi, aby prowadził rozmowy z PZM-em w sprawie ewentualnych odstępstw od wymogów, bo wiemy, że są one możliwe. Wydaje mi się, że to niegrzeczna próba nacisku medialnego na miasto – mówi wprost prezydent Tarnowa, Jakub Kwaśny, pytany o zachowanie lubelskiego klubu dla Radia Kraków.
Problem rozbija się o pieniądze oraz restrykcyjne wymogi Speedway Ekstraligi. Choć stadion w Mościcach przeszedł niedawno modernizację samej nawierzchni (wymieniono podbudowę, usypano granit oraz zamontowano nowe bandy za ok. 7 mln zł), to cała infrastruktura towarzysząca mocno odstaje od wymogów najwyższej klasy rozgrywkowej. Modernizacja oświetlenia, zaplecza parkingu maszyn i wyposażenia trybun pod wymogi telewizyjne i licencyjne to wydatek szacowany na ponad 5 milionów złotych.
Władze Tarnowa od pierwszej tury rozmów stawiają sprawę na ostrzu noża: są gotowe udostępnić stadion, ale nie wyłożą z miejskiej kasy ani złotówki na adaptację obiektu pod dyktando lublinian. W kuluarach rozważano nawet opcję transportu części demontowanego oświetlenia i krzesełek z Zygmuntowskich do Mościc, jednak to wymagałoby kolejnych ustaleń prawnych z lubelskim MOSiR-em.
Dodatkowo samorząd w Tarnowie dba o własne podwórko. Kondycja finansowa tarnowskiego żużla seniorskiego jest trudna, ale obiekt przy ul. Zbylitowskiej żyje dzięki młodzieży. Warunkiem koniecznym do udostępnienia toru jest zagwarantowanie ciągłości treningów i imprez juniorskich Szkółki Żużlowej Janusza Kołodzieja. Samorząd chce też wymusić na Motorze pulę biletów na ekstraligowe mecze przeznaczoną ściśle dla kibiców z Tarnowa.
Lubelski klub ma zaledwie kilka dni na formalne zgłoszenie stadionu do procesu licencyjnego. Czy prezes Kępa znajdzie porozumienie z prezydentem Kwaśnym, czy też mistrzowie Polski będą musieli szukać azylu w Częstochowie bądź reaktywować dla swoich potrzeb tor w Krakowie? Czasu na manewry i nerwowe ruchy już nie ma.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!