W niedzielę Pres Grupa Deweloperska Toruń wygrała pierwszy finał PGE Ekstraligi z Betard Spartą Wrocław. Po meczu wypowiedział się Norick Blödorn.
Spotkanie w Toruniu nie miało szczęścia do pogody. Choć nad Motoareną jest dach, to nie zakrywa on całego toru i to przeszkodziło w punktualnym rozegraniu meczu. Od godzin popołudniowych w Toruniu padał deszcz i opad trwał do około godziny 21:00, a mecz ostatecznie ruszył kilkanaście minut później. Z tego powodu nie odbył się obchód i próba toru, co jest nieco problematyczne dla zawodników.
– To było trudne, bo nie wiedzieliśmy, jaki jest tor. Była też kwestia psychiczna, gdyż nie wiedzieliśmy co tutaj się wydarzy. Chcieliśmy się już przebrać, wyjechać na tor, a start się ciągle opóźniał i nie mieliśmy okazji obejrzeć toru. Nie mieliśmy okazji zobaczyć, jak wygląda start – mówił.
Ostatecznie samo spotkanie było niezwykle udane dla toruńskiej ekipy. Choć pierwsze 9 wyścigów było wyrównanych, to od dziesiątej gonitwy podopieczni Piotra Barona przeprowadzili absolutną dominację i ostatecznie wygrali mecz wynikiem 55-35. To stawia ich w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem. Sam Blödorn wywalczył w tym meczu 4 punkty i 2 bonusy.
– Wynik jest sprawą otwartą. Myślę, że zdecydowanie jesteśmy w stanie to obronić. Próbowałem, ale wszyscy jechali bardzo dobrze. W sumie miałem całkiem dobre przełożenie na start i myślałem: 'o, jak tylko puszczę sprzęgło, to wyjdę na prowadzenie”, a tymczasem wyjechałem z pierwszego łuku jako ostatni i pomyślałem sobie: „co tu się w ogóle dzieje?” – przyznał.
Największa impreza w karierze
Dla Noricka Blödorna jest to pierwszy sezon startów w PGE Ekstralidze, a więc pierwszy raz w karierze miał okazję pojechać w finale PGE Ekstraligi. Niemiecki żużlowiec miał w swojej karierze okazję startować wielu turniejach. Był stałym uczestnikiem SGP2, czy SEC. Ponadto startował z dziką kartą w turniejach Speedway Grand Prix. Jednak mimo wielu doświadczeń na arenie międzynarodowej, przyznał, że to finał PGE Ekstraligi jest największą imprezą, w jakiej brał udział.
– Zdecydowanie tak. To największa impreza, w jakiej w życiu brałem udział, mimo że jeździłem w SGP2, Speedway of Nations, Drużynowym Pucharze Świata, a nawet w cyklu Grand Prix. Myślę, że dzisiaj to był po prostu zupełnie inny poziom. Były ogromne nerwy. Kiedy masz do czynienia z takim opóźnieniem, to masz po prostu więcej czasu na rozmyślanie. Nie bardzo wiesz, co się stanie i fakt, że jedziesz u siebie, to nie jest atut. Było to dość trudne, ale dobrze było mieć obok tak doświadczonych kolegów z drużyny, wiesz, takich, którzy po prostu znają ten fach i wiedzą, o co w tym chodzi. Tak czy inaczej, daję sobie radę. Ogólnie jestem więc bardzo zadowolony – podsumował.
Ponadto Niemiec potwierdził, iż świetnie czuje się w toruńskim zespole, gdyż może liczyć tu na wsparcie kolegów. Ponadto w ostatnim czasie jest dobrze dysponowany, co było kluczowe w końcówce sezonu. Rewanżowy finał PGE Ekstraligi odbędzie się 4 października o 19:30 we Wrocławiu.
Norick BlodornAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!