Temat nowego stadionu żużlowego dla Orlen Oil Motoru Lublin ciągnie się od lat. Co jakiś czas pojawiały się nowe koncepcje, a gdy wreszcie wydawało się, że inwestycja nabiera tempa, pojawiły się problemy z projektantem. Po kolejnej nałożonej karze miasto zapowiada zerwanie umowy. Czy to definitywny koniec marzeń lubelskich kibiców?
Długa saga
Temat zmian na stadionie żużlowym w Lublinie ciągnie się już od pierwszej dekady XXI wieku. Szczególnego tempa jednak dyskusja na ten temat nabrała w 2017 roku, czyli przy okazji reaktywacji czarnego sportu w mieście. Pierwsze koncepcje wskazywały na to, że stadion dalej będzie się mieścił przy Alejach Zygmuntowskich. Rozbudowa areny w obecnym miejscu okazała się jednak niewykonalna z kilku powodów. Po pierwsze działka jest bardzo ograniczona przez bliskość drugiego stadionu, ulicy, a także Bystrzycy. Rzeka ta dodatkowo negatywnie wpływa na teren, co komplikowałoby każdy taki projekt. Próbka tego była widoczna na początku sezonu 2023, kiedy liga musiała przełożyć pierwsze mecze domowe na obiekcie Motoru, gdyż woda podchodziła blisko powierzchni. Stanęło zatem na tym, że stadion stanie w zupełnie nowym miejscu, co też było krytykowane, szczególnie przez miejscowych ekologów, jednak ich argumenty nie znalazły posłuchu.
Ostatecznie podjęto decyzję o budowie zupełnie nowego stadionu w innej lokalizacji, co spotkało się z krytyką, zwłaszcza ze strony ekologów, jednak ich argumenty nie wpłynęły na decyzję miasta. Projekt zakłada powstanie wielofunkcyjnego obiektu sportowo-rekreacyjnego z torem żużlowym o długości 343 metrów i trybunami na 18,5 tysiąca widzów. Nowa arena ma stanąć w dolinie Bystrzycy, w rejonie ulic Ciepłej i Krochmalnej, a oprócz zawodów żużlowych będzie również miejscem organizacji innych wydarzeń sportowych i koncertów. Koszt inwestycji według ostatnich szacunków wynosi około 300 mln zł.
Kary bez skutku
W sierpniu 2022 roku miasto podpisało umowę na opracowanie dokumentacji projektowej, powierzając to zadanie konsorcjum firm Kavoo Invest z Poznania oraz Sybilski, Wesoły and Partners Constructions z Wrocławia. Koszt realizacji wynosił 7,4 mln zł, a w zakres prac wchodziły m.in. analizy geotechniczne i hydrogeologiczne, przygotowanie projektów budowlanych i rozbiórkowych oraz uzyskanie pozwolenia na budowę. Dokumentacja miała być gotowa do 19 lipca 2024 roku, jednak nie została dostarczona w terminie. W związku z tym miasto nałożyło na wykonawcę kary finansowe, które łącznie wyniosły 294 tys. zł. Teraz miejscowi włodarze zapowiadają zerwanie umowy.
– Nadal, mimo ponagleń z naszej strony i naliczenia kolejnych kar umownych, nie otrzymaliśmy kompletnej dokumentacji projektowej. Dotychczasowe podjęte przez nas sankcje nie przyniosły oczekiwanego efektu i w naszej ocenie nie rokują na uzyskanie przedmiotu umowy. Dlatego jesteśmy zmuszeni uruchomić ostateczne kroki prawne zmierzające w kierunku odstąpienia od umowy. Była to trudna, ale w naszej ocenie jedyna właściwa decyzja – przekazał Tomasz Fulara, Zastępca Prezydenta Miasta Lublin ds. Inwestycji i Rozwoju.
Nowa nadzieja?
Z jednej strony wypowiedzenie umowy przez lubelski Ratusz wydaje się być krokiem w tył w kontekście budowy od dawna zapowiadanego obiektu. Z drugiej jednak może jest to zmiana konieczna, aby cokolwiek ruszyło. Miasto stanowczo zaznacza bowiem, że ewentualne odstąpienie nie oznacza porzucenia planów dotyczących inwestycji. Po prostu priorytetem na ten moment jest ochrona interesów Lublina. W przypadku zerwania umowy, jak najszybciej zostanie ogłoszone nowe postępowanie w celu wyboru wykonawcy, który przygotuje dokumentację projektową. Jednocześnie, aby mecze żużlowe mogły nadal odbywać się w Lublinie, rozpoczęto działania zmierzające do przystosowania stadionu przy Alejach Zygmuntowskich do wymogów licencyjnych PGE Ekstraligi. W tej sprawie prowadzone są już rozmowy z klubem.
Jack HolderŹródło: lublin112.pl
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!