Piotr Protasiewicz przed rokiem rozstał się ze Stelmet Falubazem Zielona Góra. Obecny trener Betard Sparty Wrocław odsłonił kulisy odejścia z poprzedniej pracy.
Przed rokiem doszło do bardzo głośnego rozstania w Zielonej Górze. Piotr Protasiewicz, który pełnił rolę menedżera i dyrektora sportowego w Falubazie, zrezygnował z pracy w klubie. Teraz poznaliśmy perspektywę obu stron na tamte wydarzenia. Przy okazji serialu Canal+ „Jazda o złoto. Żużel na podsłuchu” otrzymaliśmy kulisy odejścia szkoleniowca z drużyny.
Wiele mówiło się o tym, że odejście Protasiewicza z Zielonej Góry miało związek z napiętą sytuacją między nim a ówczesnym prezesem Falubazu Adamem Golińskim. To właśnie konfilkt między oboma panami miał być powodem rezygnacji menedżera. Tak wypowiedział się na ten temat.
– Ja miałem trochę inną wizję, trochę, trochę inne oczekiwania, a wyglądało to trochę inaczej. Też mnie ta sytuacja męczyła i najnormalniej już dalej nie chciałem w tym systemie pracować – przyznał obecny szkoleniowiec Betard Sparty Wrocław w produkcji Canal+.
Swoją perspektywę na całą sytuację postanowił przedstawić również Adam Goliński, który wypowiedział się na temat współpracy z Piotrem Protasiewiczem. Ze słów działacza można wywnioskować, że napięta atmosfera zaczęła się jeszcze na początku sezonu.
– Dla mnie sytuacja zaczyna się na początku sezonu, kiedy siedzimy z Piotrem we dwójkę w pokoju. Ja go pytam o to, jakie mamy plany co do toru, jakie mamy plany co do sposobu przygotowania się do kolejnego sezonu. I w tym momencie Piotr mi mówi, że właściwie to, to nie moja rola, żebym ja go pytał o tego typu sytuacje, że to on miał spokój przez ostatnie trzy lata, jeżeli chodzi o wykonywanie swojej funkcji i nie mam mu wchodzić w pion sportowy. No tak się zaczęło. W momencie, kiedy drużyna przegrywała, były konsultacje. Kiedy drużyna zaczynała wygrywać, przestał Piotr konsultować ze mną jakiekolwiek decyzje, stąd nie było komunikacji właściwie między nami – mówił Goliński.
Piotr Protasiewicz mówiąc o całej sytuacji, podkreśla, że w momencie słabszej formy całej drużyny zabrakło jedności i wsparcia.
– Schowajmy to między, między gdzieś tam jakieś bajki w chmury daleko, głęboko. Bo jeśli drużyna jest bez formy, no to co by się nie zrobiło, to zawsze będzie źle. Ale w takich momentach, kiedy jest kryzys, potrzebne jest wsparcie i zjednoczenie się całego klubu, a nie gdzieś tam obwinianie czy najnormalniej sprzedawanie do prasy jakichś głupot – przyznał Protasiewicz.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!