Jakub Jamróg szczerze podsumowuje sezon 2026. Kapitan INNPRO ROW-u Rybnik mówi o występach w IMP, chęci ataku na arenę międzynarodową i tajemniczych wnioskach na przyszłość.
Sezon ligowy dobiegł końca, emocje powoli opadają, a żużlowcy zjeżdżają z torów do domowych warsztatów i do rodzin. Dla Jakuba Jamroga jesienny okres to tradycyjnie czas na nadrabianie zaległości z dala od ligowej wrzawy. Kapitan INNPRO ROW-u Rybnik nie ukrywa, że po intensywnych miesiącach na zapleczu PGE Ekstraligi chętnie zamienia kevlar na robocze ubranie na własnej działce.
Odpoczynek idzie jednak w parze z przygotowaniami do kolejnych rozgrywek. W warsztacie ruch nie zamiera, a zawodnik wraz ze swoim mechanikiem już teraz szykuje sprzęt na przyszłoroczne starcia. Przerwa od startów nie oznacza bowiem lenistwa – wykręcona w tym roku średnia biegowa na poziomie 1,787 oraz 20 wygranych wyścigów pokazały, że 35-latek wciąż potrafi skutecznie punktować. Sam zawodnik czuje jednak, że ma jeszcze sporo do udowodnienia.
Głównym źródłem satysfakcji w minionych zmagań była dla niego rywalizacja w Indywidualnych Mistrzostwach Polski. Błysk w krajowym czempionacie wyzwolił w nim nową energię i rozbudził spory apetyt.
– Świetnym smaczkiem była jazda w IMP. Strasznie mi się spodobała i byłem z siebie zadowolony. Z mojej jazdy i mentalu w tych zawodach. Rozpaliło to we mnie pragnienie zaatakowania bardziej areny międzynarodowej indywidualnie i krajowej na najwyższym szczeblu – wyznaje otwarciem kapitan rybnickich „Rekinów”, dla klubowych mediów.
W lidze nastroje były jednak bardziej słodko-gorzkie. Rybniczanie odpadli w półfinale rozgrywek, przegrywając rywalizację z PSŻ-em Poznań. Czy zaważyły wyścigi nominowane na domowym torze przy Gliwickiej? Jamróg nie szuka wykrętów i krótko odnosi się do pomeczowych wniosków.
– Oczywiście, że mogliśmy wygrać, ale faktycznie liczyliśmy na więcej u siebie. Nie wyszło i tyle – przyznaje bez ogródek.
Porażka w dwumeczu pozostawiła niedosyt, a kibice zachodzą w głowę, jakie wnioski wyciągnie lider na kolejne miesiące. Zapytany o konkretne elementy wymagające poprawy przed sezonem 2027, Jamróg woli zachować dyskrecję, stawiając sprawę jasno.
– Wnioski są, ale to moje wewnętrzne sprawy, którymi nie chcę się dzielić, bo nie każdy mógłby to odpowiednio zrozumieć. Jednakże zapewniam, że mam cały czas wielkie ambicje – podsumowuje.
Fani w Rybniku z niecierpliwością czekają na oficjalne rozstrzygnięcia kadrowe. O sprawach kontraktowych i ostatecznym kształcie drużyny na kolejny rok wkrótce ma wypowiedzieć się prezes Krzysztof Mrozek.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!