Czy da się bardziej wsiąknąć w żużlowy klimat, niż cały dzień obserwując rywalizację najlepszych na świecie? Według nas nie, dlatego tym bardziej cieszymy się, że za nami pierwsza tak intensywna żużlowa niedziela w 2026 roku.
Cóż to był za dzień! Nawet najbardziej spragnieni speedwaya kibice mogą z ulgą powiedzieć, że rywalizacja zaczęła się na dobre. W ostatnią niedzielę marca, choć kilka turniejów i meczów zostało odwołanych, mieliśmy okazję śledzić poczynania najlepszych na świecie niemal od rana do wieczora. Co się dziś działo i czego się dowiedzieliśmy? Czas na podsumowanie dnia!
Potężny Lambert i przygaszony Zmarzlik
Zacznijmy od ostrowskiego Memoriału Rifa Saitgariejewa. Turniej pełen gwiazd, rozgrywany przy pochmurnym niebie rozgrzał nieco zmarzniętych fanów do czerwoności. Na torze nie brakowało ciekawej rywalizacji, a najlepsi żużlowcy na świecie poważnie przetestowali swoją formę przed startem sezonu ligowego. Choć przez całe zawody wydawało się, że nie znajdzie się mocny na Michaela Jepsena Jensena, który tradycyjnie u progu sezonu prezentuje się genialnie, Duńczyk zupełnie popsuł finałowy bieg. Jego gorszy moment wykorzystał Robert Lambert, sięgając po zwycięstwo. Podium uzupełnili utrzymujący zeszłoroczny poziom Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik, który jednak nie wygląda na najszybszego w stawce.
Teatr jednego aktora w Bydgoszczy
Kryterium Asów – nie ma turnieju w Polsce bardziej kojarzącego się ze światem wstającym z zimowego snu. Nie inaczej było dzisiaj, choć pogoda w Bydgoszczy także nie rozpieszczała. To jednak nie odstraszyło tysięcy fanów czarnego sportu, którzy nie tylko stawili się na stadionie, ale i gromko dopingowali swoich ulubieńców.
Choć stawka turnieju była bardzo wyrównana, nieoczekiwanie perfekcyjne zawody odjechał Max Fricke. 30-letni już Australijczyk (w niedzielę obchodził urodziny) rozstawiał rywali po kątach, zdobywając czysty komplet i zapewniając sobie triumf po zaledwie czterech seriach startów. Zagrozić mu nie dali rady zarówno Emil Sajfutdinow, jak i Artiom Łaguta, o polonijnej kolonii nie wspominając. Co jednak kluczowe, świetne wrażenie pozostawił po sobie Maksymilian Pawełczak, przed którym dopiero pierwszy pełny sezon w karierze.
Sparing (prawie) na remis
Kiedy w Bydgoszczy i Ostrowie ścigano się o indywidualne laury, w Pile odbył się sparing pomiędzy miejscową Polonią i ZKS Stalą Rzeszów. Sparing, z którego przeróżne wnioski mogą wynieść obie strony. Gospodarze wiedzą już, że na swój duński zaciąg będą mogli liczyć, co z pewnością powinno pomóc w walce o utrzymanie. Problemem z kolei wydaje się polska część składu z wyłączeniem Witkora Jasińskiego. Wśród gości z Rzeszowa świetny znak gotowości do sezonu dał Franciszek Majewski. Bardzo blado z kolei wygląda Oskar Fajfer, który być może będzie potrzebował nieco więcej czasu, by w pełni się odbudować.
Seria krajowych mistrzostw
Choć w Polsce działo się najwięcej, nie oznacza to, że w innych krajach motocykle nie zaryczały. Wręcz przeciwnie. Niedzielne popołudnie stało pod znakiem także m.in. pierwszej rundy Indywidualnych Mistrzostw Niemiec. W nich najlepszy okazał się Norick Blödorn, zdobywając komplet punktów. Ścigano się także w Žarnovicy, gdzie Martin Vaculik po raz szósty zdobył mistrzostwo swojego kraju. W Pradze z kolei odbyło się tradycyjne Prague Open, gdzie żadnych szans rywalom nie dał wciąż nieopierzony Adam Bednář.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!