Ponad miesiąc temu poznaliśmy przyszłoroczny terminarz cyklu FIM Speedway Grand Prix. Wciąż jednak promotorzy czekają na organizatora jednej rundy. Nadal nie wiadomo, czy Manchester zostanie w Grand Prix.
Ogłoszenie kalendarza zmagań w FIM Speedway Grand Prix spotkało się z ogromnym zainteresowaniem środowiska żużlowego. Wszak zostało to zrobione na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Nie była to niespodzianka, gdyż promotorzy cyklu ogłosili ważne informacje na temat głośnego powrotu do terminarza.
Najważniejszymi doniesieniami był powrót Australii do organizacji zawodów w ramach Speedway Grand Prix. W przyszłym roku dwie rundy zmagań zostaną zorganizowane na torze w Gillman. Co więcej, to właśnie za Oceanem poznamy Indywidualnego Mistrza Świata w sezonie 2027.
Ciekawie jest również w przypadku brytyjskich rund. Do tej pory ogłoszono jedynie, że w cyklu Grand Prix zadebiutuje Ipswich. W terminarzu pozostawiono również jeden termin bez gospodarza, gdzie potencjalnie może odbyć się runda w Manchesterze. Nadal jednak nie poznaliśmy ostatecznego werdyktu co do tego turnieju. Może się więc okazać, że runda w Ipswich będzie jedyną brytyjską rundą.
– Tak naprawdę bardzo wcześnie zgłosiłem swoje zainteresowanie do FIM w sprawie tej rundy. Nie sfinalizowaliśmy jeszcze w pełni kwestii Manchesteru, a gdyby on ostatecznie nie wypalił, nie byłoby cyklu Grand Prix w Wielkiej Brytanii wcale. Nie ma tu innego obiektu, który mógłby zorganizować turniej w przyszłym roku, więc zasadniczo musiałem wkroczyć, aby chronić rynek – mówił Coleman dla ekstraliga.pl.
Nieco kontrowersyjny może być fakt, iż szef Mayfield Sports Events jest również właścicielem Ipswich Witches. Tym samym jedna z rund SGP odbędzie się na domowym torze „Wiedźm”. Sprawę tę skomentował sam Coleman, który wspomniał, że ponosi ryzyko tej decyzji.
– Oczywiście znajdą się tacy, którzy powiedzą, że zrobiłem to we własnym interesie, ale w klubie jesteśmy w samym środku uzdrawiania naszej sytuacji finansowej, więc musimy starać się wykorzystać każdą nadarzającą się okazję. Ważne, by Wielka Brytania miała swój turniej. Jestem w tej kwestii bardzo otwarty i szczery, a po mojej stronie leży ogromne ryzyko finansowe. Jeśli ktoś uważa, że to niesprawiedliwe, to, jak już powiedziałem, całe ryzyko biorę na siebie – przyznał.
Jednocześnie człowiek odpowiedzialny za klub z Ipswich zapowiedział wiele zmian dotyczących toru. Klub ma zainwestować sporo gotówki w prace, które zmienią oblicze owalu.
– Żeby zostać mistrzem świata, musisz dobrze radzić sobie na różnych torach o różnej geometrii czy nawierzchni. W Ipswich przez zimę wydamy mnóstwo pieniędzy na tor, więc w przyszłym roku i tak będzie on wyglądał zupełnie inaczej niż w tym sezonie. Wszystkim, którzy mają negatywne nastawienie do takiego rozwiązania, radzę poczekać i zobaczyć, co przygotujemy na sezon 2027 – zapowiedział Richard Coleman.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!