Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski wykorzystał osłabienie rywali i zapisało na swoim koncie trzy punkty. Tomasz Gapiński zadebiutował w roli pierwszego trenera przed własną publicznością w najlepszy możliwy sposób.
Tomasz Gapiński nie odczuwał jednak presji związanej z debiutem w roli głównego trenera. Bardziej przejmował się koniecznością rozłożenia plandeki, bo ta namieszała trochę w przygotowaniu toru. Finalnie może być jednak zadowolony z pracy wykonanej tego dnia.
– Rano trochę była presja, ale to ze względu na plandekę. Trochę niezaplanowane to było. W piątek już dostaliśmy nakaz przykrycia toru plandeką, ale podjęliśmy ryzyko i tej plandeki nie zakładaliśmy. Dopiero wczoraj wieczorem ją rozłożyliśmy. Nie chcieliśmy jej zakładać. To troszkę nam namieszało. Przygotowaliśmy trochę inny tor, a trochę inny był, ale na szczęście nasi zawodnicy szybko się odnaleźli – zdradził trener Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski.
Nawierzchnia pod plandeką zachowuje się inaczej, gdyż ma ograniczony dostęp do warunkó. To zrobiło Ostrovii psikusa na początku, gdy pierwszy bieg Ostrowianie przegrali podwójnie. Po ściągnięciu plandeki zabrakło czasu, żeby odpowiednio przygotować ten tor.
– Tor był podobny do tego co widzieliśmy na treningu, ale no delikatnie nam ta plandeka namieszała. Nie mogliśmy go odkryć rano, kiedy chcieliśmy. Dopiero kiedy komisarz z sędzią zawodów nakazali nam odkryć, to robiliśmy tor. Chcieliśmy jeszcze coś innego zrobić, ale no nie było tego czasu już, aby ten tor przyszykować tak, jak chcieliśmy – kontynuował Tomasz Gapiński.
Tomasz Gapiński o Krawczyku i Holderze
Jakub Krawczyk wygrywając wraz z Jonasem Seifert-Salkiem ostatni bieg został bohaterem zdobywając niesamowicie cenny punkt bonusowy. To plasuje Ostrovię już na piątej lokacie, a przecież jeszcze na początku miesiąca klub wydawał się być pogrążony w kryzysie. Teraz wychowanek i cała drużyna jedzie znacznie lepiej i znów pojawia się perspektywa awansu do play off.
– Kuba uspokoił głowę, uczęszczał do psychologa, na treningi rowerowe i ten sprzęt także fajnie się spisuje. To jest ten sam sprzęt co miał i widać efekt. Kiedy głowa pracuje to dobrze wykorzystuje swoje atuty i jedzie do przodu. Z meczu na mecz się rozkręca – podkreślił „Gapa”.
Najsłabszy obecnie senior w kadrze Ostrovii, Chris Holder także odjechał bardzo poprawne spotkanie. Australijczyk zdobył w czterech startach sześć „oczek” i dwa bonusy przyczyniając się do zwycięstwa z bonusem. Trener zapowiadał, że miał plan na wykorzystanie weterana w jak najlepszy sposób.
– Chris dostał, nazwijmy to „najłatwiejszy” numer. To był mój plan. Miałem też myśl, żeby udostępnić mu moje silniki, ale po namyśle i po dyskusjach, także z Chrisem pojechał on jednak na swoim sprzęcie. Myślę, że ten numer i te rozmowy mu pomogły, bo to nie wyglądało już tak źle. Te starty jeszcze wyglądają u niego kiepsko. Na dystansie już było naprawdę fajnie. W tym trzynastym biegu była mocna obsada. Wtedy akurat wystartował dobrze, ale na torze tak to się potoczyło. Ktoś musiał przegrać – podsumował poprawny występ indywidualnego mistrza świata z 2012 roku.
Następny mecz Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski odjedzie w niedzielne popołudnie, a będzie to derbowe starcie z Polonią Piła. Ostrowianie z pewnością będą chcieli utrzymać znakomitą serię jaką jest wygranie dwóch z trzech ostatnich spotkań. Zdobyli także dwa „bonusy”. Z pilskim zespołem bonus będzie z pewnością niesamowicie trudnym zadaniem, bo na Asta Arenie padł rezultat aż 57:32 dla gospodarzy.
Jakub Krawczyk
Chris HolderAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!