Warunki pogodowe przed pierwszym meczem finałowym PGE Ekstraligi nie należały do korzystnych. Antoni Kawczyński po spotkaniu opowiedział również o przygotowaniach związanych z rywalizacją.
Antoni Kawczyński to najlepszy zawodnik młodzieżowy aktualnych Drużynowych Mistrzostw Polski. W pierwszym spotkaniu finałowym na Motoarenie, gdzie rywalem „Aniołów” była Betard Sparta Wrocław spisał się ponownie z pozytywnej strony. Kawczyński do dorobku swojego zespołu dołożył 5 punktów i był jednym z tych, którzy przyczynili się do wygranej gospodarzy w stosunku 55:35.
Pogoda przed rozpoczęciem tej o ogromnym ciężarze batalii łagodnie mówiąc nie rozpieszczała. Bardzo długo padał deszcz, a start całego spotkania kilkukrotnie przesuwano. Ostatecznie mecz rozpoczął się po godzinie 21, a goście z Wrocławia w pierwszej fazie postawili gospodarzom bardzo trudne warunki. Antoni Kawczyński uchylił nieco rąbka tajemnicy w kontekście przygotowań do niedzielnej walki i czy byli gotowi na panujące warunki pogodowe.
– Nie byliśmy przygotowani na taką ewentualność. Na treningach pogoda była całkiem inna. Chyba dwa najcieplejsze dni września. Całe szczęście się pozbieraliśmy po tej drugiej serii i już potem było dobrze – wyjaśnia lider formacji juniorskiej PRES Toruń.
Mimo pewnych problemów, które PRES Toruń miał w pierwszej połowie niedzielnej batalii to przewaga przed rewanżem jest bardzo duża. Junior ekipy z Torunia do kwestii złotego medalu podchodzi bardzo rozsądnie i spokojnie. Kawczyński podkreśla, że w sporcie jakim jest żużel trzeba być szczególnie czujnym i nie można się przedwcześnie nadmiernie radować.
– Żużel jest tak nieprzewidywalnym sportem, że wszystko się może stać. Fajnie, że wygraliśmy ten pierwszy mecz i to z taką przewagą, ale nie można się cieszyć, że mamy złoto bo do tego naprawdę jeszcze bardzo długa droga – ocenił Kawczyński.
Rewanżowe spotkanie finału PGE Ekstraligi odbędzie się dopiero za dwa tygodnie. Wyznaczonym terminem jest 4 październik, więc kolejne dni będą atmosferą wyczekiwania na żużlowe święto. Torunianie na Stadion Olimpijski we Wrocławiu pojadą bronić 20-punktowej zaliczki. Zaznaczmy, że nikt w ostatnich latach nie odrobił takiej straty punktowej na najwyższym poziomie rozgrywek, gdy przychodzi rywalizacja o tak dużą stawkę.
Mikołaj Duchiński (N), Antoni Kawczyński (C)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!