Szokujące plany polskiego żużla! Czy PZM zakaże startów za granicą? Szwedzcy eksperci nie gryzą się w język i wieszczą koniec dyscypliny. „To idiotyczna decyzja, która skończy się w sądzie” – grzmi Tommy Rander.
Zza Bałtyku docierają do nas bardzo niepokojące sygnały. Choć polski żużel opływa w luksusy, skandynawscy działacze ostrzegają: jeśli Ekstraliga zamknie się w swojej bańce, ten sport czeka powolna śmierć. W szwedzkich mediach huczy od plotek o radykalnych planach PZM i władz ligi jeśli chodzi o przyszłość.
Już teraz wiemy, że zawodnicy z dwóch najwyższych lig w Polsce będą mogli jeździć tylko w jednym klubie za granicą. To jednak, według portalu speedwayfans.se, może być zaledwie wierzchołek góry lodowej. Pojawiły się spekulacje, że polskie władze chcą całkowicie zakazać żużlowcom startów poza naszym krajem.
Mikael Holmstrand, przewodniczący organizacji zrzeszającej szwedzkie kluby (ESS), w mocnych słowach komentuje te doniesienia. Jego zdaniem, choć krótkofalowo takie działanie jeszcze bardziej podniesie prestiż polskiej ligi, to w perspektywie lat doprowadzi do upadku żużla na świecie.
– To czyste zapatrzenie w siebie. Jeśli poszczególne kraje zamkną się na cztery spusty i wyrzucą klucze, sport po prostu zginie – twierdzi Holmstrand.
Działacz zauważa, że pięć biegów tygodniowo (tylko w polskiej lidze) nie pozwoli zawodnikom na odpowiedni rozwój, a brak startów w Szwecji czy Danii zabije tamtejsze rynki, które od dekad dostarczają talenty do Polski.
Jeszcze ostrzej wypowiada się znany żużlowy ekspert, Tommy Rander. Według niego polskie plany to jawne uderzenie w unijne prawo o swobodnym przepływie pracowników. Szwed nie zostawia na pomyśle suchej nitki i porównuje żużlowców do rzemieślników prowadzących własny biznes.
– Mam nadzieję, że Polacy mają świetnych prawników, bo to brzmi jak idiotyczna decyzja. Zakazanie żużlowcowi pracy w innym kraju UE jest jak zakazanie polskiemu hydraulikowi układania rur w Danii. To się skończy w sądzie i będzie słono kosztować – grzmi Rander.
Skandynawowie są zgodni: tylko zjednoczeni żużlowcy mogą zatrzymać te zmiany. Jeśli zawodnicy, skuszeni ogromną kasą w Polsce, dadzą się „uwięzić” w jednej lidze, stracą realny wpływ na dyscyplinę. Działacze liczą, że zawodnicy pomyślą o czymś więcej niż tylko o najbliższym przelewie.
W marcu ma dojść do kluczowego spotkania szwedzkich klubów, na którym temat polskiej ekspansji i restrykcji na sezon 2027 będzie punktem numer jeden. Polska, jako finansowy hegemon, rozdaje karty, ale pytanie brzmi: czy warto wygrać partię, jeśli po jej zakończeniu nie będzie już z kim usiąść do stołu?
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!