Mario Hausl w sobotnich zawodach miał ogromnego pecha. Defekt motocykla kosztował go miejsce na podium i medal Mistrzostw Niemiec. Żużlowiec postanowił skomentować rezultat zawodów i przeprosić za swoje zachowanie.
Sezon żużlowy oficjalnie dobiegł już końca. Ostatnie zawody na Starym Kontynencie odbyły się dość późno. W sobotę na torze w Wittstock rozegrano finał Indywidualnych Mistrzostw Juniorów Niemiec. Ogromnego pecha do wyniku miał Mario Hausl. Niemiec postanowił zabrać głos po wydarzeniach z soboty.
Po czterech seriach zarówno Konzack jak i Hausl mieli na swoim koncie 12 punktów. Program przewidywał, że obaj spotkają się w ostatnim wyścigu. To właśnie dwudziesta gonitwa była decydująca dla losów mistrzostwa. Emocje na niemieckim owalu sięgnęły zenitu.
Ostatecznie lepszy okazał się Janek Konzack, który prowadził od startu, wygrywając decydującą batalię i całe zawody. Mario Hausl natomiast jechał na drugiej pozycji, co w ostatecznym rozrachunku dawałoby mu miejsce zaraz za młodszym kolegą. 20-latek miał jednak wielkiego pecha. Zerwany łańcuch uniemożliwił mu dojechanie do mety i zabrał mu również miejsce na podium mistrzostw.
Brak zdobyczy punktowej w ostatnim biegu oznaczał, że zawody zakończyli przed nim Tyler Haupt i Patrick Hyjek, którzy następnie zmierzyli się w biegu dodatkowym o drugie miejsce. Defekt pozbawiający Hausla medalu był dla niego ogromnym rozgoryczeniem. Żużlowiec skomentował końcowy wynik sobotnich zawodów.
– Co można na to powiedzieć, jestem niesamowicie rozczarowany, a jednocześnie naprawdę wściekły. Byliśmy tak blisko zdobycia tytułu wicemistrza podczas Mistrzostw Juniorów. Niestety, na ostatnim okrążeniu doszło do zerwania łańcucha, co ostatecznie przekreśliło wszystkie moje szanse. Aż do finału ten dzień układał się wręcz znakomicie. Miejsce na podium było na wyciągnięcie ręki, a zdobycie tytułu wicemistrza było jak najbardziej realne. Tym trudniej jest pogodzić się z takim zakończeniem – napisał w mediach społecznościowych Niemiec.
Po biegu finałowym doszło również do źle wyglądających wydarzeń w boksie zawodnika. Mario Hausl nie krył wściekłości na awarię motocykla i kopnął kosz na śmieci. Teraz postanowił on przeprosić organizatorów za zachowanie, którego dopuścił się po feralnym dla siebie wyścigu.
– Jednocześnie chciałbym szczerze przeprosić za swoje zachowanie po biegu finałowym. Pod wpływem ogromnej frustracji kopnąłem kosz na śmieci, pozostawiając na nim wgniecenie. W tamtej chwili wzięło we mnie górę mnóstwo negatywnych emocji, rozczarowania, frustracji, a także niezrozumienia całej sytuacji. Nie jest to jednak żadnym usprawiedliwieniem mojego zachowania – przyznał Hausl.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!