Poruszające chwile przy Olsztyńskiej! Włókniarz Częstochowa oddał hołd niezapomnianemu Lee Richardsonowi. Uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej przypomniało wszystkim, jak wielkie serce dla tego klubu miał popularny „Rico”.
Niezapomniany Lee Richardson na zawsze wpisał się w historię częstochowskiego żużla. Przy Olsztyńskiej w czwartek doszło do wyjątkowego i wzruszającego wydarzenia, podczas którego uroczyście odsłonięto tablicę pamiątkową dedykowaną brytyjskiemu żużlowcowi. Pamięć o sympatycznym „Rico” wciąż jest żywa wśród kibiców Biało-Zielonych.
Lee Richardson trafił pod Jasną Górę przed sezonem 2006 i błyskawicznie skradł serca lokalnej publiczności. Brytyjczyk, który jeszcze w 1999 roku sięgał po złoto Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów, a na swoim koncie miał starty w cyklu Grand Prix i medale Drużynowego Pucharu Świata, w Częstochowie odnalazł swoje idealne miejsce do jazdy. W barwach z „Lwem” na piersi spędził cztery owocne sezony, wyrastając na jednego z liderów zespołu.
Już w debiutanckim roku startów z Włókniarzem zdobył srebro Drużynowych Mistrzostw Polski, a w 2009 roku dorzucił do dorobku medal z brązowego kruszcu. Przez cztery lata twardej walki na polskich torach zdobył dla Częstochowy, łącznie z bonusami, ponad 500 punktów. Na torze dał się poznać jako genialny parowiec – zawodnik, dla którego wywiezienie rywala na zewnętrzną i dowiezienie podwójnego zwycięstwa z partnerem z pary było ważniejsze niż indywidualny triumf.
Fani i ludzie z otoczenia parku maszyn pamiętają go jednak nie tylko przez pryzmat cyfr i zdobyczy punktowych. Gdy w 2009 roku klub znalazł się w zakręcie i zmagał się z poważnymi problemami finansowymi, Richardson pokazał niezwykłą klasę. Jako pierwszy zawodnik bez wahania zgodził się na renegocjację warunków kontraktu, pomagając uratować częstochowski żużel.
Pamięć, która nigdy nie zgaśnie
Tragiczna niedziela 13 maja 2012 roku na zawsze zmieniła historię czarnego sportu. Podczas meczu ligowego we Wrocławiu Richardson uległ fatalnemu wypadkowi, w wyniku którego zmarł w szpitalu. Wiadomość o śmierci walecznego i zawsze uśmiechniętego Brytyjczyka wstrząsnęła całym środowiskiem. Częstochowa jednak nigdy o nim nie zapomniała.
Podczas uroczystości pod jasnogórskim owalem obecni byli przedstawiciele klubu oraz kibice, którzy złożyli znicze pod nowo odsłoniętą tablicą.
– Pamiętam Lee z czasów, gdy pracowałem jeszcze jako dziennikarz mediów sportowych. Wielokrotnie rozmawiałem z nim albo mijałem się w parku maszyn. To był świetny człowiek, zawsze uśmiechnięty i serdeczny. Nigdy nie odmówił rozmowy ani odpowiedzi na pytania. Naszym celem jest nie tylko budowanie przyszłości Włókniarza, ale także pamięć o przeszłości i o tych, którzy zostawiali serce na torze dla naszego częstochowskiego klubu – podkreśla Jakub Michalski, prezes Krono-Plast Włókniarza Częstochowa.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!