Nie tak koniec sezonu wyobrażał sobie jeden z zawodników. Z powodu groźnego upadku podczas treningu przed zawodami, doznał poważnej kontuzji.
Za nami kolejny niezwykle intensywny sezon, obfitujący w emocjonujące ściganie na mini żużlowych torach. Przez ostatnie miesiące kibice mogli podziwiać umiejętności najmłodszych adeptów czarnego sportu w różnych zakątkach Europy. Młodzi zawodnicy rywalizowali nie tylko na krajowym podwórku, ale również na arenie międzynarodowej, gdzie stawką były prestiżowe trofea i możliwość sprawdzenia się na tle rówieśników z innych państw. Szczególne miejsce w kalendarzu zajmują Indywidualne Mistrzostwa Świata oraz Europy w klasie 125cc. Zmagania te różnią się od typowych turniejów mini żużlowych, ponieważ rozgrywane są na pełnowymiarowych owalach, przeznaczonych do klasycznego speedway’a. Dla młodych żużlowców to nie tylko szansa na walkę o medale, lecz także cenne doświadczenie i kolejny krok w sportowym rozwoju.
Tegoroczna, dwudniowa rywalizacja o najcenniejsze trofea zawitała do brytyjskiego Workington. O ile pierwszego dnia udało się bez większych przeszkód przeprowadzić zawody, o tyle kolejną odsłonę zmagań storpedowały intensywne opady deszczu. Rzeczone niekorzystne warunki atmosferyczne uniemożliwiły drugiego dnia kontynuowanie turnieju, który przerwano po rozegraniu zaledwie ośmiu wyścigów, a następnie odwołano.
Wydawało się, że tegoroczni medaliści Mistrzostw Europy nie będą już wyłonieni. W ostatniej chwili z inicjatywą organizacji imprezy wyszły jednak Pardubice. Dzięki temu, 17 października młodzi zawodnicy ponownie mogli stanąć pod taśmą startową, tym razem w Czechach, gdzie przy sprzyjającej aurze zaplanowano ostatnie w tym sezonie międzynarodowe ściganie w klasie 125cc.
Paskudna kontuzja młodego talentu
W gronie 16 szczęśliwców powołanych do udziału w zawodach na Plochodrážní stadion Svítkov znalazł się również Dénes Tarcsafalvi. Dla 12-latka miał to być ważny występ i okazja, by zakończyć sezon mocnym akcentem. Niestety, jego plany legły w gruzach jeszcze przed rozpoczęciem właściwej rywalizacji. Groźny upadek podczas treningu sprawił, że konieczny okazał się transfer do szpitala, aby tam mógł przejść niezbędne badania. Wkrótce żużlowiec podzielił się z kibicami informacją o diagnozie, która okazuje się znacznie poważniejsza, niż mógł przypuszczać sam Węgier.
– Cześć wszystkim! Jestem już po badaniach, na które czekałem. Nie otrzymałem jednak takich wiadomości, jakich się spodziewałem. Mam złamania kręgów od Th6 do Th11… Na razie nie wiem jeszcze, co będzie dalej i jak będzie przebiegać mój powrót do zdrowia. Dowiem się tego w najbliższym czasie – napisał na łamach swoich mediów społecznościowych.
Poważny uraz oznacza, że przed młodym zawodnikiem teraz okres niepewności i oczekiwania na dalsze informacje, dotyczące leczenia oraz rehabilitacji, a te mają zapaść w najbliższych dniach. Dla Tarcsafalviego występ w Pardubicach miał mieć szczególne znaczenie, również ze względu na nadchodzące zmiany. Bieżący sezon jest bowiem jego ostatnim w klasie 125cc. Od przyszłego roku czeka go bowiem przesiadka na motocykle o pojemności 250cc, a tym samym rywalizacja na mocniejszych maszynach i bardziej wymagającymi przeciwnikami. Dénesowi życzymy oczywiście dużo zdrowia i szybkiego powrotu do pełnej sprawności.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!