Poznaliśmy kolejnego uczestnika cyklu Grand Prix na sezon 2027! Po Macieju Janowskim dziką kartę otrzymał Jack Holder. Australijczyk ma za sobą piekielnie trudne miesiące i skomplikowaną operację dłoni, ale już wysyła jasny sygnał rywalom.
Speedway Grand Prix podjęło kolejną kluczową decyzję w kwestii obsady cyklu Grand Prix na sezon 2027. Po poniedziałkowym ogłoszeniu powrotu do indywidualnych mistrzostw świata Macieja Janowskiego, przyszła pora na drugie głośne nazwisko. Stałą „dziką kartę” otrzymał Jack Holder, dla którego był to absolutny priorytet po dramatycznym przebiegu tegorocznej rywalizacji.
Australijczyk, reprezentujący w PGE Ekstralidze barwy Stali Gorzów, złapał potężny wiatr w żagle tuż przed koszmarnym wypadkiem. W dwumeczu na torze w Manchesterze zajął trzecie i czwarte miejsce, udowadniając, że zgłasza poważne aspiracje do walki o medale. Niestety, fatalny w skutkach okazał się dla niego turniej na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu z 20 czerwca. Z powodu licznych obrażeń sezon dla młodszego z braci Holderów skończył się błyskawicznie, a kibice i sam zawodnik musieli uzbroić się w cierpliwość.
Karta przyznana przez władze cyklu to efekt stabilnej dyspozycji na przestrzeni ostatnich lat. Młodszy brat mistrza świata z 2012 roku, Chrisa Holdera, w latach 2023–2025 aż trzykrotnie z rzędu meldował się w czołowej szóstce cyklu. Działacze FIM doskonale wiedzieli, że bez Jacka rywalizacja o elitarne trofeum straciłaby na jakości. Sam zawodnik nie ukrywa wielkiej ulgi, bo choć do tej pory omijały go zaproszenia i musiał wszystko wywalczyć na torze, to w tym przypadku nominacja była jedynym ratunkiem na pozostanie w stawce.
– Otrzymanie dzikiej karty to dla mnie ogromny kamień z serca. Nie przepadam za poleganiem na takich nominacjach, ale w głowie zawsze pojawia się taka myśl. Uważam, że na nią zasłużyłem. To pierwsza dzika karta w mojej karierze, więc zamierzam wykorzystać tę szansę obu dłońmi – przyznaje bez ogródek Jack Holder. – Wszystko szło w dobrym kierunku, wyglądało naprawdę obiecująco, ale sezon został nagle przerwany. Przyznanie przepustki dodało mi jeszcze większego głodu jazdy. Mam teraz dodatkową motywację, by po powrocie wyjaśnić niedokończone sprawy. Bardzo się cieszę, że wracam. Stresowałem się tą sytuacją, ale dostałem szansę i teraz skupiam się wyłącznie na tym, by odzyskać pełnię zdrowia i wrócić mocniejszym.
Głównym problemem Australijczyka przez ostatnie miesiące były uszkodzone nerwy w dłoni, które porażały całą rękę i uniemożliwiały powrót do sprawności. Przełom przyniósł zabieg, któremu zawodnik poddał się w ubiegłym tygodniu po konsultacji ze specjalistą w Manchesterze.
– Moja stopa i plecy są już niemal w dziewięćdziesięciu procentach sprawne. Wszystko wracało do normy z wyjątkiem dłoni, gdzie brakowało jakiejkolwiek poprawy. To mnie potężnie stresowało, dlatego postanowiłem skonsultować się ze specjalistą od nerwów. Zaledwie kilka dni po wizycie przeszedłem operację i od razu poczułem ogromną różnicę. Nerw był mocno zablokowany, ale udało się go uwolnić. Różnica po dziesięciu dniach od zabiegu w porównaniu z ostatnimi czterema miesiącami jest kolosalna – zdradza kulisy leczenia Holder. – Sam nerw jest nienaruszony, był po prostu uciśnięty. Ręka była uśpiona przez cztery miesiące, więc teraz pracujemy nad tym, aby sygnały znowu docierały do palców. Przede mną długa rehabilitacja, żeby odzyskać pełną ruchomość w łokciu i barku. Teraz liczy się tylko fizjoterapia.
Motywacja Holdera sięga daleko poza samą rehabilitację. Cykl FIM Speedway GP po dziesięciu latach przerwy wraca do Australii. Rywalizacja na Gillman Speedway w Adelaide zaplanowana na 29 i 30 października 2027 roku rozpala wyobraźnię tamtejszych kibiców, a Jack z pewnością stoczy na domowym torze pasjonujący pojedynek chociażby ze swoim rodakiem, Brady’m Kurtzem.
– To niesamowita wiadomość. Słyszałem plotki o roku 2028, więc kiedy zobaczyłem oficjalny kalendarz, tym bardziej marzyłem o dzikiej karcie. Bardzo czekam na ten turniej. Wiem, że to odległa perspektywa, ale fajnie widzieć Adelaidę w rozkładzie jazdy. Moi bliscy i przyjaciele mają na co czekać. Uwielbiam wracać do domu i ścigać się przed własną publicznością. Powrót GP do Australii to kapitalna sprawa. Przed wszystkimi wielkie wyzwanie logistyczne, ale nagroda będzie ogromna – podsumowuje 29-latek.
SGP w najbliższych dniach ujawni nazwiska dwóch ostatnich zawodników, którzy uzupełnią stawkę cyklu Grand Prix na sezon 2027.
Jack HolderAby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!