PRES Grupa Deweloperska Toruń powtórzył sukces sprzed roku i ponownie zwyciężyli w rozgrywkach PGE Ekstraligi. Obrona tytułu Drużynowego Mistrza Polski to bardzo trudne zadanie, co tym bardziej zasługuje na oklaski. Piotr Baron po meczu był zadowolony z postawy swoich podopiecznych.
Piotr Baron wyjawił z jakim nastawieniem drużyna jechała do Wrocławia. Jak podkreślił celem było wygrać dwumecz, ale także mecz. To udało się wykonać i z tego powodu szkoleniowiec PRES Grupy Deweloperskiej Toruń jest zadowolony.
– Bardzo nam zależało, żeby przyjechać, obronić tytuł, a do tego wygrać to spotkanie. Udało się jedno i drugie, więc bardzo się z tego cieszymy – powiedział Piotr Baron o tym sukcesie.
Przyznał, że zespół dobrze przygotował się do meczu, ale niepewność zostaje do samego końca. Jak zaznaczył obecnie kluczowe jest znaleźć odpowiednie przełożenia na dany tor. Kiedyś nie było to tak skomplikowane, bo na przyczepnych torach nie miało to aż takiego znaczenia. Obecnie jednak jest to kluczowe.
– Myślę, że przygotowaliśmy się dobrze, ale nigdy nie wiesz, czy to wyjdzie, czy nie. Dziś to jest kwestia ustawień. Kiedyś, jak tory były bardziej przyczepne miało się czterech czy pięciu grajków, to człowiek wiedział, że pojadą tak czy inaczej. Dzisiaj tory są łatwe, więc trzeba dostroić do tego sprzęt i to było bardzo ciężkie. Chłopacy to ogarnęli. Bardzo im gratuluję tego – kontynuował wypowiedź.
Choć Torunianie prowadzili po pierwszej serii startów aż sześcioma punktami to w szeregach „Aniołów” nie panował spokój. Zespół potrzebował zdobyć 36 punktów, żeby móc odetchnąć z ulgą i móc cieszyć się z mistrzostwa kraju. To się im udało dopiero po dziesiątym biegu. Wtedy dopiero PRES Grupa Deweloperska Toruń pozbawiła Betard Spartę Wrocław choćby matematycznych szans na triumf w PGE Ekstralidze. Gdy emocje opadły w zespole mistrza Polski dalej panowała pełna koncentracja i w efekcie wygrali oni także samo spotkanie.
– Po czwartym biegu nic nie było jasne. Trzeba było uzbierać dwadzieścia jeden punktów oprócz tych, które są programowe, więc do dziesiątego trzeba było czekać. Udało się i okej. Potem się ogarnęliśmy, pojechaliśmy do końca dobre spotkanie. Cieszymy się z tego wyniku.
„Każdy następny medal smakuje lepiej”
Piotr Baron twierdzi, że złoty krążek smakuje świetnie, ale każdy kolejny ma jeszcze większą wagę. Podkreśla, że dużo łatwiej zostać najlepszym niż ten poziom utrzymać przez kolejne lata. To „Aniołom” się udało, co zdaniem trenera jest trudniejsze niż samo dotarcie na szczyt.
– Każdy kolejny medal smakuje lepiej. Nie ma co mówić. Ktoś mnie kiedyś pytał, jak smakował pierwszy. No każdy smakuje idealnie. Natomiast jeżeli udaje się kolejny rok zrobić to samo i powtórzyć wynik, obronić tytuł, co uważam jest znacznie cięższe niż samo wywalczenie pierwszego to oczywiście smakuje to świetnie – zakończył.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!