Orlen Oil Motor Lublin zakończył sezon PGE Ekstraligi na podium. Wicemistrzowie Polski 2025 pokonali Fogo Unię Leszno w dwumeczu o brązowy medal w stosunku 100 do 80, a po spotkaniu z perspektywy całego sezonu podsumował Mateusz Cierniak, który nie mógł pomóc drużynie na torze z powodu kontuzji.
Cierniak poza torem
Cierniak nie wystąpił w finałowym meczu o brąz ze względu na uraz z pierwszej odsłony tego starcia. Zawodnik przeszedł operację złamanej ręki, a w niedzielę mógł jedynie z wysokości parku maszyn obserwować swoich kolegów w walce o medal.
– Czuję się dobrze, każdego dnia lepiej. Rehabilituję się ładnie i jest w porządku. Operację przeżyłem bezproblemowo. Szkoda jedynie, że nie pojechałem, ale mimo wszystko jest git – powiedział po meczu wychowanek tarnowskich Jaskółek. Brak wyjazdu na tor nie oznacza, że Cierniak nie starał się pomagać swoim kolegom w inny sposób.
Zawodnik w nowej roli
Choć Cierniak nie mógł pojawić się na torze, nie zamierzał biernie przyglądać się poczynaniom swoich kolegów. W parku maszyn znalazł sobie zajęcie, a nawet mimo złamanej ręki pomagał przy sprzęcie.
– Nawet tą prawą, złamaną ręką sprzęgło dzisiaj skręcałem chłopakom. To tak pod wpływem adrenaliny, ale już teraz czuję, że przegiąłem. Nie mogłem sobie troszkę znaleźć miejsca w tym parkingu i starałem się robić wszystko, żeby trochę tak się wciągnąć w ten żużel z innej strony. Mimo wszystko fajnie też było. Wiadomo, pocieszam się, ale dobrze też było doświadczyć patrzenia na żużel z innej strony, nie tylko z perspektywy zawodnika – kontynuował 24-latek.
Dla Cierniaka była to więc nietypowa końcówka sezonu. Zawodnik, który przez większość roku był ważnym ogniwem drużyny znad Bystrzycy, tym razem musiał odpuścić sobie jazdę. Kto wie, może nowa rola, jaką sobie znalazł przyczyniła się do zdobycia prze Motor swojego siódmego medalu DMP.
Najcięższy medal
Brązowy medal jest dla Motoru kolejnym sukcesem, choć tegoroczna droga do podium była zdecydowanie trudniejsza niż w poprzednich latach. Lublinianie przez cały sezon zmagali się z kontuzjami, a w końcówce rozgrywek stracili również Cierniaka, a w ostatnim meczu także Kacpra Worynę.
Wychowanek drużyny z Tarnowa, odbierając medal na podium, zrobił sobie krótkie podsumowanie całego sezonu. Jak przyznał, w swojej dotychczasowej przygodzie z Motorem nie przeżył jeszcze tak trudnej walki o miejsce na podium.
– Jak odebrałem ten medal na podium, to zrobiłem sobie szybką retrospekcję tego sezonu i uważam, że jest to szósty medal, szósty sezon mój w Lublinie. Uważam, że to był najcięższy medal. W teorii najsłabszego koloru, ale mimo wszystko był najcięższy, patrząc z perspektywy całego sezonu, od samego początku do końca. Mieliśmy nie dość, że z kontuzjami pod górkę, z brakiem szczęścia pod górkę, to dużo było sytuacji, które wcześniej czasami nam pomagały, a w tym roku nam przeszkadzały. Uważam jednak, że był to najcięższy medal i z wielkim sentymentem na pewno będę wracał do tego sezonu dwudziestego szóstego. Poprzednie też były super, ale ten był najcięższy.
Motor zakończył więc sezon z kolejnym medalem PGE Ekstraligi. Choć tym razem lublinianie nie stawili się w finale i nie walczyli o kolejny tytuł, brązowy medal po tak trudnym sezonie ma dla żużlowców Macieja Kuciapy i Jacka Ziółkowskiego wyjątkową wartość.
Mateusz Cierniak (N)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!