Już 29 sierpnia na PGE Narodowym w Warszawie odbędzie się finał BOLL FIM Speedway World Cup 2026. W najważniejszym drużynowym turnieju sezonu zobaczymy reprezentacje Polski, Australii, Wielkiej Brytanii i Danii. Gospodarze powalczą o dziesiąty w historii tytuł drużynowych mistrzów świata. W tym artykule sprawdzimy, który zespół należy uznać za faworyta i jakie kursy wystawili bukmacherzy na to zdarzenie.
Zmarzlik liderem Polski. Biało-Czerwoni chcą złota
Polacy przystąpią do finału z bardzo mocną kadrą, której liderem jest Bartosz Zmarzlik. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata jest obecnie również liderem klasyfikacji generalnej Speedway Grand Prix 2026. Po zwycięstwie w ostatniej rundzie w Rydze ma 129 punktów i o cztery wyprzedza Brady’ego Kurtza.
Forma Zmarzlika może być jednym z największych atutów gospodarzy. W tym sezonie, Polak wygrywał już we Wrocławiu czy Rydze. Nie można jednak sprowadzać szans Polski wyłącznie do dyspozycji jednego zawodnika. W rywalizacji drużynowej liczy się przede wszystkim równy poziom całej czwórki zawodników.
Australia przed Polską w kursach na zwycięstwo
Ciekawie przedstawia się sytuacja w aktualnych notowaniach bukmacherskich na finał. Według dostępnych kursów zwycięstwo Australii jest obecnie wyceniane na 1.80, Polski na 2.75, Dania na 4.75, a Wielka Brytania aż 18.00.
Oznacza to, że przed zawodami to właśnie Australijczycy są wskazywani jako najpoważniejszy kandydat do złota. Kursy nie przesądzają oczywiście o wyniku, ale pokazują, jak firmy oferujące zakłady bukmacherskie oceniają potencjał poszczególnych reprezentacji.
Australia ma konkretne argumenty wskazujące na sukces. Brady Kurtz, Jack Holder i Jason Doyle tworzyli zwycięski skład podczas FIM Speedway of Nations 2025 w Toruniu. W szerokiej kadrze znalazł się również Max Fricke. Australijczycy będą chcieli zdobyć pierwszy złoty medal drużynowych mistrzostw świata od 2002 roku.
Co przemawia za Danią?
Trzecie miejsce wśród faworytów według kursów zajmuje Dania – 4.75. Duńczycy awansowali do warszawskiego finału dzięki zwycięstwu w półfinale w Rydze. W składzie znaleźli się m.in. Michael Jepsen Jensen, Leon Madsen, Anders Thomsen i Mikkel Michelsen.
Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na Madsena i Thomsena. Obaj mają w tym sezonie zwycięstwa w rundach Speedway Grand Prix. Menedżerem reprezentacji jest Nicki Pedersen, czterokrotny triumfator Drużynowego Pucharu Świata.
Dania ostatni raz zdobyła drużynowe mistrzostwo świata w 2014 roku. W Warszawie spróbuje przełamać tę długą serię bez wygranej.
Wielka Brytania z najmniejszymi szansami według kursów
Najwyżej wyceniona jest Wielka Brytania, na którą kursy wynosi 18.00. Brytyjczycy mają jednak w swoich szeregach Roberta Lamberta, który w tym sezonie wygrał Grand Prix Polski w Łodzi i zajmuje obecnie wysoką pozycję w klasyfikacji SGP.
Dużym znakiem zapytania pozostaje dyspozycja Dana Bewleya, który wraca do zdrowia po złamaniu kości udowej. Jeżeli będzie w stanie wystąpić i zaprezentować swój najlepszy poziom, Brytyjczycy mogą być znacznie groźniejsi, niż sugerują same kursy.
Kto jest faworytem finału?
Na papierze najwięcej argumentów ma Australia, która wygrała Speedway of Nations 2025 i ponownie wystawi bardzo mocny z zawodnikami z czołówki cyklu Grand Prix. Tuż za nią znajduje się Polska, której dodatkowym atutem będzie znajomość warszawskiego obiektu i ogromne wsparcie publiczności.
Warto przypomnieć, że finał Drużynowego Pucharu Świata w 2023 roku zakończył się złotem Polski, a wszystkie cztery reprezentacje dzieliło wówczas zaledwie sześć punktów. Historia pokazuje więc, że różnice między najlepszymi zespołami mogą być niewielkie.
Jedno jest pewne: 29 sierpnia na PGE Narodowym czeka nas starcie czterech bardzo mocnych reprezentacji, a walka o złoto zapowiada się pasjonująco.
Osoby poniżej 18 roku życia nie mogą brać udziału w grach hazardowych. Pamiętaj, że hazard/kasyna stwarzają wysokie ryzyko straty finansowej, a nadmierna gra może powodować zagrożenie dla zdrowia.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!