Ostatnia wizyta u lekarza nie pozostawiła złudzeń. Skutki poważnego wypadku okazały się zbyt poważne i Ann-Kathrin Gerdes odwiesza kevlar na hak po 14 latach jazdy. Niemka wydała emocjonalne oświadczenie, ale nie znika z parku maszyn!
Kontuzja z 2024 roku wydała ostateczny wyrok. Ann-Kathrin Gerdes nie pojawi się już pod taśmą w roli zawodniczki. Niemiecka reprezentantka poinformowała o wycofaniu się ze ścigania na czarnym torze po decydującej wizycie lekarskiej, która potwierdziła, że powrót do pełnego zdrowia i ścigania na wysokim poziomie jest niemożliwy. Uraz sprzed dwóch lat pozostawił w jej organizmie nieodwracalne zmiany, z którymi przyjdzie jej się zmagać na co dzień. Najpoważniejszym problemem okazały się ograniczenia ruchowe oraz powikłania neurologiczne w obrębie nerwów, skóry i łydki.
Dla niespełna trzydziestoletniej zawodniczki to niezwykle bolesne rozstanie z motocyklem po czternastu latach spędzonych na owalach. Gerdes przez lata udowadniała, że kobiety mogą ramię w ramię rywalizować z mężczyznami w tak wymagającym i kontuzjogennym sporcie. Polscy kibice z pewnością skojarzą ją z występów podczas PGE Ekstraliga Camp w Toruniu w 2022 roku. Na MotoArenie ambitnie walczyła w turnieju półfinałowym, gdzie zdobyła 5 punktów. Tamten dorobek nie dał jej przepustki do ścisłego finału imprezy, lecz jej wynik był lepszy m.in. od Wilbura Hancocka.
Decyzja o zejściu z toru była bezwzględnym wymogiem ze strony lekarzy, ale zawodniczka nie wyobraża sobie całkowitego odejścia z parku maszyn. Niemka błyskawicznie znalazła nowe wyzwanie i nadal będzie obecna przy czarnym sporcie, choć w zupełnie innej roli.
Niemiecka zawodniczka wydała oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym w poruszających słowach podsumowała swoją kilkunastoletnią przygodę z motocyklami i wytłumaczyła powody rozstania z rola zawodniczki.
– Zrobiło się wokół mnie bardzo cicho. Myślę, że większość z Was już się tego domyślała albo dowiedziała ode mnie osobiście. Niestety muszę pożegnać się z tym cudownym sportem jako zawodniczka. W tym tygodniu odbyłam ostateczną wizytę lekarską dotyczącą wypadku z 2024 roku. No cóż, mam nieodwracalne uszkodzenia, z których najbardziej dotykają mnie ograniczenia ruchowe oraz problemy z nerwami skóry i łydki. Wciąż będziecie mogli mnie spotkać w MSC Cloppenburg jako trenerkę, ale w samych zawodach nie będę już niestety brała udziału. Ta decyzja była dla mnie niezwykle trudna. Dziękuję Wam za 14 cudownych lat! Dziękuję szczególnie moim sponsorom, moim przyjaciołom oraz wszystkim prywatnym darczyńcom! I oczywiście Wam wszystkim, którzy zawsze dawaliście mi wsparcie i motywację. Dziękuję za te wszystkie wspaniałe rozmowy i doświadczenia, które mogłam zdobyć w tym sporcie, a które teraz mogę przekazywać dalej! Bez Was ten czas nigdy nie byłby możliwy! – przekazała Ann-Kathrin Gerdes.
Żużlowa pasja nie gaśnie zatem wraz z odłożeniem kevlaru na hak. Gerdes przenosi swoje zaangażowanie na ławkę trenerską w macierzystym MSC Cloppenburg, gdzie skupi się na szlifowaniu młodych talentów i wprowadzaniu nowych adeptów w tajniki czarnego sportu.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!