Ostrowianie nie mogli odnaleźć się w Krośnie, ale wynik ratował im Jakub Krawczyk. Problemy tego dnia miał nawet lider drużyny - Frederik Jakobsen.
Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski i Cellfast Wilki Krosno miały rzucić rękawicę Abramczyk Polonii Bydgoszcz w walce o awans do PGE Ekstraligi, ale sezon potoczył się tak fatalnie dla obu tych drużyn, że przyszło im rywalizować o utrzymanie. W pierwszej części fazy play-down mierzą się bezpośrednio o szóste miejsce i zakończenie sezonu bez zbędnego drżenia o ligowy byt.
Lider nie mógł się odnaleźć
Ostrowianie ulegli w pierwszym meczu na wyjeździe 49:41. Najlepszym zawodnikiem drużyny był Jakub Krawczyk, który zaczął od 0, a później był kapitalnie doklejony do krośnieńskiego toru. Tego samego nie można było powiedzieć o Frederiku Jakobsenie. Duńczyk błądził przez cały mecz i udało mu się wywalczyć tylko 9 oczek.
– Tak naprawdę w ogóle nie wyjeżdżałem pierwszy z pierwszego łuku. To oczywiście ogromny problem na takim torze, gdzie nie jest łatwo wyprzedzać – musisz jechać po szerokiej i ryzykować, żeby kogoś minąć i nabrać prędkości. Było ciężko, przydałoby się nam jeszcze parę punktów tu i tam, ale mogło być znacznie gorzej – mówił po meczu Jakobsen.
Ostrovie stać na odrobienie strat
Drużyna Tomasza Gapińskiego miała problemy na krośnieńskim owalu, bo tak naprawdę regularnie punktowali tylko Krawczyk oraz Jakobsen. Z pozostałej części drużyny nikt już nie przekroczył granicy 5 punktów. Dokładnie tyle zdobyło trzech zawodników: Gleb Czugunow, Chris Holder oraz Paweł Sitek.
Z przebiegu meczu można wywnioskować, że strata mogła być zdecydowanie większa przed rewanżem, ale mecz ratował żużlowiec U24. Krawczyk w drugiej połowie zawodów był już nie do złapania, dzięki czemu biegi z jego udziałem zazwyczaj kończyły się drużynowymi zwycięstwami. Tak było m.in. na koniec spotkania, gdy zniwelowali straty do 8 oczek z Jakobsenem.
– Wciąż jesteśmy w grze, jeśli chodzi o punkty. Wszystko rozstrzygnie się u nas w domu. Nie mogę się już tego doczekać. Jak zawsze mówię – przy obecnej sytuacji wszystko jest jeszcze możliwe. Trudno było utrzymać prędkość, bo nawierzchnia zmieniała się za każdym razem. Trzeba było mocno kombinować ze zmianami. Ewidentnie powinniśmy pojechać znacznie lepiej, ale tak jak mówię – wciąż mamy o co walczyć. Nie ma teraz powodu do smutku czy złości, bo nadal liczymy się w walce – przyznał Jakobsen.
Na rewanż będzie trzeba poczekać
Drugi mecz w walce o szóste miejsce pomiędzy Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski, a Cellfast Wilkami Krosno odbędzie się prawie za trzy tygodnie. Do rewanżu dojdzie dopiero w niedzielę, 20 września o godzinie 15:15. Kibice, zawodnicy oraz sztaby obu drużyn z pewnością już nie mogą się doczekać finału tej rywalizacji.
– Mogło być znacznie gorzej. Nie jest idealnie, ale sytuacja mogłaby wyglądać o wiele gorzej. Na szczęście kilku chłopaków dorzuciło od siebie po parę cennych punktów. To bardzo ważne i czekamy na kolejny mecz – powiedział.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!