Fredrik Lindgren podjął ważną decyzję w sprawie swojej przyszłości! Szwedzki as Motoru Lublin po koszmarnej kontuzji wrócił na polskie tory, ale jego forma wciąż pozostawia sporo do życzenia. Duński klub Region Varde Elitesport wydał oficjalny, komunikat w sprawie startów wicemistrza świata z 2023 roku.
To miał być absolutny hit transferowy i gwarant najwyższej sportowej jakości w duńskiej SpeedwayLigaen. Kiedy przed rozpoczęciem obecnego sezonu włodarze Region Varde Elitesport ogłaszali zakontraktowanie czterdziestoletniego Fredrika Lindgrena, wśród kibiców zapanowała prawdziwa euforia. Szwedzki multimedalista, który od dwóch dekad utrzymuje się w ścisłej światowej czołówce, miał poprowadzić nękany problemami kadrowymi zespół do walki o najwyższe cele. Pierwsze spotkania w barwach nowego klubu dobitnie potwierdziły, że sprowadzenie tak utytułowanego żużlowca było strzałem w dziesiątkę.
Niestety, fatum ciążące nad duńskim zespołem nie ominęło również jego największej gwiazdy. Sezon, w którym fala poważnych kontuzji seryjnie dziesiątkowała kadrę z Outrup, przyniósł kolejny potężny wstrząs. Fredrik Lindgren padł ofiarą groźnego wypadku na polskich torach, który wykluczył go ze ścigania na kilka długich tygodni. Do feralnego zdarzenia doszło w połowie maja podczas wyjazdowego meczu Motoru Lublin na torze w Lesznie. Szwed, napędzając się po zewnętrznej części toru, uderzył z impetem w bandę stadionu imienia Alfreda Smoczyka i opuścił owal w karetce.
Kompleksowa diagnostyka lekarska wykazała fatalne w skutkach urazy: złamanie kostki bocznej lewej nogi, połączone z poważnym uszkodzeniem więzozrostu piszczelowo-strzałkowego oraz więzadeł stawu skokowego. Wymusiło to przeprowadzenie pilnej operacji i skazało zawodnika na przymusową absencję zarówno w polskiej lidze, rozgrywkach w Danii, jak i w cyklu Grand Prix.
Po katorżniczej, niezwykle intensywnej rehabilitacji Szwed zdołał w minioną niedzielę, ponownie znaleźć się w zestawieniu meczowym lubelskiego Motoru. Choć sam powrót pod taśmę po tak skomplikowanym urazie jest godny podziwu, to pierwsze wyścigi dobitnie pokazały, że doświadczonemu weteranowi wciąż brakuje odpowiedniego rozjeżdżenia i optymalnego rytmu meczowego. Droga do powrotu na absolutny szczyt możliwości będzie wymagała jeszcze trochę czasu.
W Zielonej Górze Lindgren zdobył sześć punktów w czterech startach, a jego dorobek byłby wyższy, gdyby nie fakt, iż w pierwszym biegu został wykluczony za przekroczenie dwoma kołami wewnętrznej linii toru. Włodarze Region Varde Elitesport podchodzą jednak do sytuacji ze sporym spokojem. Pion sportowy duńskiego klubu pozostaje w ciągłym kontakcie z teamem zawodnika, a efektem tych rozmów jest wypracowanie wspólnej, rozsądnej strategii na dalszą część roku. Z oficjalnego komunikatu wynika, że obie strony wspólnie uzgodniły, iż Fredrik Lindgren nie będzie zmuszany do natychmiastowych startów w Danii i powróci do podstawowego składu drużyny dopiero wtedy, gdy rozgrywki SpeedwayLigaen zostaną wznowione po przerwie letniej. Daje to szwedzkiemu mistrzowi bezcenny czas na pełną regenerację i odbudowanie formy w meczach ligi polskiej, by w decydującej fazie sezonu w Danii ponownie stać się liderem z prawdziwego zdarzenia.
– Intensywna rehabilitacja sprawiła, że Lindgren zdołał wrócić do składu swojej polskiej drużyny z Lublina podczas niedzielnego meczu. Widać jednak wyraźnie, że przed nim jeszcze długa droga do odzyskania najwyższej formy, ale kierunek został obrany i wkrótce znów zobaczymy Fredrika prezentującego się z najlepszej strony. Osoby odpowiedzialne za pion sportowy w RVE są w bliskim kontakcie z teamem Lindgrena i wspólnie ustalono, że zawodnik wróci do składu naszej drużyny, gdy rozgrywki ruszą ponownie po przerwie letniej – poinformował klub Region Varde Elitesport w oficjalnym komunikacie prasowym.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!