Kontuzjowani zawodnicy wrócili do jazdy i Stelmet Falubaz Zielona Góra odniósł drugie zwycięstwo w sezonie 2026. Damian Ratajczak po spotkaniu nie ukrywał zadowolenia z powrotu oraz wyniku drużyny.
Stelmet Falubaz Zielona Góra odniósł w niedzielne popołudnie drugie zwycięstwo w tym sezonie. Drużyna Grzegorza Walaska w końcu przystąpiła do rywalizacji w pełnym zestawieniu i od razu pokonała Betard Spartę Wrocław 47:43. Kluczem do sukcesu był wyśmienity początek. Gospodarze po pierwszych czterech wyścigach osiągnęli najwyższą w tym spotkaniu przewagę – aż 14 punktów.
Juniorzy z ważnym punktem drużyny
Po przerwie w jeździe spowodowanej kontuzją na niedzielny mecz powrócili Damian Ratajczak oraz Dominik Kubera. Obaj od razu w pierwszym starcie spotkaniu po wyleczeniu urazy wywalczyli ważne punkty dla swojej drużyny. Na uwagę zasługuje również najlepszy w tym sezonie występ Oskara Hurysza.
– Wszystko dobrze pracowało, nawet jak ktoś miał problemy, to sobie pomagaliśmy, by ten wynik po pierwszej serii podtrzymać i po prostu wygrać ten mecz. Ja wróciłem, Dominik (Kubera – dop. red.) też wrócił. Gratulacje dla całej drużyny, też szczególnie dla Oskara (Hurysza – dop. red.), bo obserwowałem zawody, jak jeszcze nie jeździłem, i należało mu się odjechać taki mecz. Cieszę się, że pojechaliśmy dwa biegi razem i dwa razy zrobiliśmy 5:1. Jako parę juniorską nas to napędza. – mówił Ratajczak dla klubowych mediów.
Młodzieżowcy Stelmet Falubazu Zielona Góra zdecydowanie odciążyli seniorów w starciu z Betard Spartą Wrocław. Hurysz z Ratajczakiem wywalczyli w tym starciu łącznie razem 16 punktów, co oczywiście było najlepszym rezultatem tej formacji zielonogórskiego klubu w 2026 roku.
– Jest to ważne, staramy się pomagać seniorom, żeby oni mieli trochę lżej. Juniorzy są ważnym aspektem w drużynie, więc na pewno nasze punkty zaważyły na tym, że wygraliśmy mecz. Nie można zapominać, że każdy dorzucił punkty, pewnie każdy by chciał więcej, ale cieszmy się z tego, co jest, bo dawno nie wygraliśmy meczu. – przyznał junior Falubazu.
Po kontuzji nie ma śladu
Damian Ratajczak pomimo, że jest jeszcze juniorem, to już drugi raz w karierze złamał kość udową. Ten drugi raz miał miejsce podczas eliminacji Srebrnego Kasku w Rybniku w połowie kwietnia. Od tego czasu żużlowiec przechodził rehabilitację i po ponad dwóch miesiącach od zdarzenia powrócił na tor. Jak sam mówi po urazie nie ma już śladu i swobodnie czuje się podczas jazdy na motocyklu.
– Podczas jazdy na motorze, podczas wyścigu nic mi nie doskwiera. W przerwie może jakiś tam lekki ból odczuwam w nodze, ale to nie jest taki ból, żeby panikować. Ta noga jeszcze jest słabsza, cały czas się rehabilituję i przechodzę różne zabiegi, chodzę do fizjoterapeuty, żeby ta noga lepiej funkcjonowała. Nie skłamię, jeśli powiem, że było widać, że nic mi nie przeszkadza na motocyklu. – twierdzi Ratajczak.
Przed Stelmet Falubazem Zielona Góra kolejne domowe spotkanie PGE Ekstraligi. Przy W69 będą gościć drużynę Orlen Oil Motoru Lublin, która sensacyjnie nie zdobył nawet 30 punktów w Toruniu, przy tym tracąc punkt bonusowy. Klub z Winnego Grodu stanie przed szansą, by zapisać kolejne punkty na swoje konto. W grze również jest właśnie bonus, przecież w Lublinie padł wynik 48:42.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!