W ramach 8. kolejki PGE Ekstraligi Orlen Oil Motor Lublin pokonał na własnym torze
Krono-Plast Włókniarza Częstochowa w stosunku 50 do 40. Patrząc na wyniki gości w tym sezonie, był to rezultat dosyć skromny. Jednym z powodów takiego obrotu spraw były szanse dawane młodzieżowcom. Dzięki nim możliwość debiutu otrzymał Sven Cerjak.
Udany debiut
Młodzieżowiec ze Słowenii odjechał pierwsze dwa wyścigi w PGE Ekstralidze. O ile pierwszy start nie przyniósł punktów, to w biegach nominowanych Cerjak zdołał przywieźć za swoimi plecami Madsa Hansena.
– Czuję się świetnie. To był moje pierwsze biegi w Ekstralidze. Po nieudanym pierwszym starcie, kiedy zdobyłem zero punktów, dostałem jeszcze jedną szansę. Nie chciałem jej zmarnować, więc skupiłem się wyłącznie na starcie i dobrej jeździe. Udało mi się zdobyć dwa punkty – moje pierwsze dwa punkty w Ekstralidze – dlatego jestem bardzo szczęśliwy. […] Po pierwszym biegu… nie wiem nawet, co dokładnie się stało. Kiedy zdobyłem zero punktów, byłem smutny. Ale wiedziałem też, że to była dopiero pierwsza szansa. Mam dopiero 16 lat, więc oczywiście było mi przykro, ale zdawałem sobie sprawę, że stać mnie na więcej, bo popełniłem błędy typowe dla braku doświadczenia. Wiedziałem, że mogę je poprawić i następnym razem pojechać lepiej – mówił po meczu Cerjak.
Niewiele brakowało, by zagraniczny junior nie otrzymał swojej drugiej szansy. Jak sam przyznał, nie miał gwarancji konkretnej liczby biegów:
– Myślę, że miałem szczęście, że dostałem kolejną szansę. Szczerze mówiąc, kiedy zdobyłem zero punktów, byłem przekonany, że już nie pojadę ponownie.
Trudny tor
Jak przyznaje wielu żużlowców, tor w Lublinie jest bardzo wymagający. Co więcej, bardzo często decyduje na nim wyjście spod taśmy, gdyż potem zwyczajnie nie da się wyprzedzać. Jak zapatruje się na to Słoweniec?
– Lubię starty, ale lubię też większe tory, na których można wyprzedzać, jechać szerzej lub ciaśniej, zmieniać ścieżki jazdy. Myślę, że takie obiekty odpowiadają mi bardziej. Ale tor w Lublinie też jest bardzo dobry. Po prostu potrzebuję tutaj więcej treningów. To mój pierwszy sezon na motocyklu o pojemności 500 cm³, więc muszę jeszcze trochę poprawić swoje starty. Myślę, że wtedy jeszcze bardziej polubię tory takie jak ten w Lublinie – kontynuował po meczu z Krono-Plast Włókniarzem 16-latek z Celje.
Wkrótce Orlen Oil Motor wybiera się na mecz na tor, który bardziej służy walce na dystansie. Mowa oczywiście o Toruniu. Istnieje szansa, że na mecz nie wróci jeszcze Fredrik Lindgren. Czy będzie to kolejna szansa dla Svena Cerjaka?
– Na razie nic nie wiem o meczu z Toruniem. Mam jednak nadzieję, że dostanę swoją szansę i zdobędę jak najwięcej punktów. […] Pojechałem jeden mecz Ekstraligi U24 w Toruniu. To był mój pierwszy występ w tych rozgrywkach. Nie był to dla mnie najlepszy dzień, ale myślę, że teraz mogę poprawić błędy, które wtedy popełniłem, i pojechać znacznie lepiej – kontynuował, oceniając szanse na kolejne starty, Cerjak.
Poznajmy Svena
Cerjak swoją przygodę z motocyklami rozpoczął w wieku sześciu lat. Jego kariera rozwija się bardzo poprawnie. Po bardzo dobrych wynikach w Słowenii szybko rozpoczął ściganie na arenie międzynarodowej. W 2025 roku osiągnął swój największy dotychczasowy sukces, zajmując drugie miejsce w mistrzostwach świata kategorii 250 cc w Pradze. Jak sam przyznaje, ważnym dla niego wydarzeniem było samo podpisanie kontraktu z Orlen Oil Motorem.
Podczas rozmowy z korespondentem naszego portalu do Cerjaka podszedł Bartosz Zmarzlik, który zażartował, że ten wywiad nie powinien być po angielsku, gdyż Sven bardzo dobrze mówi po polsku.
– Jeśli chodzi o polski, to znam „dziękuję”, znam „dzień dobry”, znam „siema”. […] Wiem, że „kask” to helmet, znam też słowo „motocykl”. Znam również „start” – po słoweńsku jest tak samo. Ale tak, w tym sezonie będę uczył się polskiego – zakończył Słoweniec w barwach Orlen Oil Motoru.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!