W sobotę na torze w Lonigo odbędzie się SEC Challenge. W zawodach będących finałem eliminacji do rywalizacji o Indywidualne Mistrzostwo Europy weźmie udział jeden reprezentant gospodarzy. Jak sam mówi, wie, na co go stać.
W sobotę czeka nas kolejny ważny turniej na tym etapie sezonu żużlowego. We włoskim Lonigo odbędzie się SEC Challenge. Będzie to więc finał eliminacji do Indywidualnych Mistrzostw Europy, które w lipcu rozpoczną się na jednym z polskich owali. Na torze w południowej części Europy natomiast kilku biało-czerwonych powalczy o udział w czterech rundach walki o prym na Starym Kontynencie. W stawce sobotnich zawodów znajdzie się jeden reprezentant gospodarzy.
Nicolas Covatti jest znany kibicom sportu żużlowego, którzy uważnie śledzą zmagania. Urodzony w Argentynie zawodnik od dawna ściga się dla Włoch. To właśnie ze startów między innymi we włoskich rundach FIM Speedway Grand Prix fani mogą kojarzyć 38-latka.
Reprezentujący Włochy żużlowiec wystartował kilka razy w polskich rozgrywkach ligowych. Były to jednak pojedyncze mecze. W sezonie 2012 Covatti odjechał jeden mecz dla drużyny z Krosna, a cztery lata później wystartował w spotkaniu w barwach rzeszowskich „Żurawii”. Tak wspomina tamte wydarzenia.
– Miałem kilka epizodów w polskiej lidze. Niestety nigdy nie dostałem prawdziwej szansy, aby w pełni pokazać swoje możliwości jako zawodnik. Uważam, że mogłem osiągnąć znacznie więcej na polskich torach – mówił w rozmowie opublikowanej na oficjalnej stronie internetowej cyklu SEC.
Covatti pięciokrotnie startował również w Grand Prix Challenge. Raz był nawet bliski awansu do cyklu SGP. W 2014 na torze w Lonigo zajął szóste miejsce. 38-latek podkreśla, jak niewiele dzieliło go od wielkiego osiągnięcia.
– W 2014 roku byłem zaledwie jedno okrążenie od zostania stałym uczestnikiem cyklu Speedway Grand Prix. Niestety bieg został przerwany po upadku jednego z zawodników. W powtórce nie udało mi się dobrze wystartować, straciłem niezwykle cenny punkt i zabrakło mi dosłownie kroku do awansu do SGP. W 2015 roku byłem w bardzo dobrej formie i mogłem wygrać półfinał kwalifikacji w Terenzano z dorobkiem 14 punktów. Niestety dwa tygodnie przed GP Challenge w Rybniku doznałem kontuzji nadgarstka i na zawody przyjechałem z kontuzją. Mimo to ponownie awansowałem do GP Challenge w 2016 roku, a następnie także w latach 2020 i 2023 – opowiedział Covatti.
W tym roku Nicolas Covatti znowu staje przed szansą wywalczenia awansu do dużego cyklu na torze w Lonigo. Dobra postawa reprezentanta gospodarzy może przełożyć się na sensację. Żużlowiec do zawodów podchodzi bardzo spokojnie, ale wie, na co go stać.
– Jeśli chodzi o sobotni SEC Challenge, podchodzę do tych zawodów bardzo spokojnie. Mam już prawie 38 lat i nie muszę nikomu niczego udowadniać. Dziś żużel jest dla mnie przede wszystkim przyjemnością. Jednocześnie wiem, że jestem w stanie pojechać bardzo dobre zawody. W przeszłości miałem okazję pokonać każdego z zawodników, którzy pojawią się na starcie w sobotę. Dobrze znam ten tor, wiem, że rywalizacja będzie wymagająca, ale nie mam żadnych wątpliwości co do swoich umiejętności – przyznał.
Nicolas Covatti (po lewej) i Michele Paco Castagna (po prawej)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!