Żużel bywa brutalny na torze i poza nim. Ponownie przekonał się o tym Max Perry, którego zabraknie na torach Cab Direct Championship. Brytyjczyk poinformował w mediach społecznościowych, że nie zmieści się w limicie nowego klubu.
Max Perry ma swego rodzaju turbulencje od początku kariery. Była „maskotka” Peterborough Panthers większość kariery spędziła na trzecim poziomie rozgrywkowym, ale zdarzyły się pojedyncze epizody na torach Championship. 18-latek potrzebuje regularnych startów z najlepszymi, aby wejść na wyższy poziom. Jednakże w 2024 roku przejechał kilkanaście meczów przed wyrzuceniem z Poole Pirates, gdzie nie spełniał pokładanych oczekiwań.
Szkocja nie taka urokliwa
Rok później zawędrował do Szkocji, gdzie przejechał cały sezon jako rezerwa Glasgow Tigers. Celem Perry’ego było pokazanie, że działacze z Poole popełnili błąd, ale to właśnie jego były pracodawca podniósł trofeum za wygranie ligi. 18-latek zakończył sezon ze średnią biegową 0,712 punktu na bieg, przez co musiał szukać nowego klubu. Jak przekazał w mediach społecznościowych, znalazł się chętny na jego miejsce. Jednakże Max Perry otrzymał telefon, gdzie musiał ponownie przełknąć gorzką pigułkę porażki.
– Plany na sezon 2026 nie idą po naszej myśli – tłumaczy zawodnik w mediach społecznościowych. – Otrzymaliśmy przerażającą wiadomość od jednego z promotorów, że Max nie zmieścił się w składzie, ponieważ przekracza on dopuszczalny limit o 0,02. Jest to dla nas przygnębiające, ponieważ celujemy w jazdę na poziomie Championship, ale żużel to niestety duży kalkulator.
Co dalej?
Max Perry nadal będzie startował na poziomie National Development League, ale sam zawodnik wie, że to nie tędy droga. Każdy z młodych żużlowców musi wejść na wyższy poziom, aby w pewnym czasie rywalizować na równi z seniorami. 18-latek ma jeszcze czas, to prawda. Tym bardziej, że posiada doskonałe zaplecze pod kątem rodzinnego wsparcia.
Co planuje sam zawodnik? Dodatkowo wróci na tory trawiaste. Jako sześcioletni chłopiec debiutował na takiej nawierzchni, co potem przekładało się na kolejne starty. Max Perry to przede wszystkim mistrz świata w klasie 125cc z sezonu 2019, gdzie wypadł lepiej od Adama Bednara czy Luke’a Harrisona. Kolejne lata nie były już tak kolorowe, a czołówka odjechała daleko w czas.

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!