Pechowo zakończyła się australijska część sezonu dla Jake’a Turnera. Zawodnik, który w minionym roku próbował swoich sił na europejskich torach, poinformował o odniesieniu poważnej kontuzji podczas finału Mistrzostw Australii Południowej w Gillman.
Turniej w Gillman zapowiadał się dla Jake’a Turnera bardzo obiecująco. Nowozelandczyk świetnie wszedł w zawody, zdobywając dwa punkty w swoim pierwszym starcie. W dziewiątym wyścigu dnia pokazał jeszcze lepszą formę – przywiózł za plecami Jacka Morrisona oraz Luke’a Harrisona i odniósł pewne biegowe zwycięstwo.
Niestety, dobra passa skończyła się w czwartej serii startów. W 15. biegu Turner uczestniczył w groźnym wypadku, po którym sędzia zdecydował o jego wykluczeniu. Skutki upadku okazały się jednak znacznie poważniejsze niż tylko utrata punktów.
– Czułem się dobrze tej nocy i miałem niezłą prędkość we wcześniejszych biegach. Niestety noc zakończyła się przedwcześnie po upadku w moim czwartym starcie, w którym złamałem kość policzkową – przekazał Jake Turner za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Poważny uraz oznacza dla Turnera przymusową przerwę. Żużlowiec poinformował, że australijska część sezonu dobiegła dla niego końca. Przyznał również, że czuje się kompletnie wyczerpany intensywnymi startami. Ostatecznie zmagania w Gillman zakończył na 11. miejscu.
Europejskie doświadczenia i epizod w Lesznie
Choć Nowozelandczyk regularnie ściga się w Europie, dla wielu polskich kibiców pozostaje postacią anonimową. W sezonie 2025 reprezentował barwy duńskiego Holsted Speedway Klub na drugim poziomie rozgrywkowym. W Danii wystartował w siedmiu meczach, osiągając średnią nieco powyżej jednego punktu na bieg.
Co ciekawe, zawodnik szukał też swojej szansy w Polsce. Latem ubiegłego roku Jake Turner pojawił się w Lesznie, gdzie trenował na torze miejscowej Unii, zbierając cenne doświadczenie na polskich owalach.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!