Rawicz wraca na mapę motorsportu! Choć na ligowy żużel kibice muszą jeszcze poczekać, na stadionie im. Floriana Kapały odbędą się mistrzostwa Czech we flat tracku.
To informacja, która może zaskoczyć wielu kibiców. Rawicz, który od dłuższego czasu zmaga się z brakiem ligowej drużyny i pustką po wycofaniu się „Niedźwiadków”, stanie się areną międzynarodowych zmagań. Nie będzie to jednak klasyczny żużel, a dyscyplina, która coraz śmielej wchodzi na stadiony – flat track.
Zgodnie z kalendarzem czeskiej federacji, Rawicz ugości czwartą rundę mistrzostw tego kraju. Imprezę zaplanowano na 18 lipca. Będzie to jedyny zagraniczny akcent w czeskim czempionacie, co czyni to wydarzenie wyjątkowym. Choć flat track wizualnie przypomina speedway, motocykle mają inną konstrukcję (m.in. posiadają hamulce), ale zawodnicy ścigają się na podobnych torach.
Dla fanów z Rawicza to wiadomość słodko-gorzka. Z jednej strony cieszy, że stadion im. Floriana Kapały nie popada w ruinę i wciąż tętni życiem. Z drugiej – przypomina o braku ligowego żużla w mieście, które ma przecież świetną infrastrukturę i wiernych kibiców. Turniej może być jednak sygnałem dla inwestorów, że w Rawiczu wciąż jest głód emocji na torze.
Obecnie Rawicz jest jednym z tych ośrodków na mapie Polski, które dysponują infrastrukturą i ogromną bazą kibiców, ale z powodów organizacyjno-finansowych nie biorą udziału w rozgrywkach Krajowej Ligi Żużlowej. Lipcowy turniej flat tracka może być zatem nie tylko ciekawym widowiskiem, ale i sygnałem dla władz oraz potencjalnych inwestorów, że kibice w tym mieście wciąż pragną zapachu spalin i emocji na torze.
Trudna droga
Ostatni raz ligowy żużel gościł w Rawiczu w 2023 roku. Kolejarz zajął wtedy ostatnie miejsce, ale to problemy organizacyjne były gwoździem do trumny. Drużyna rozsypywała się w oczach, a sezon kończyła w niepełnym składzie. Kulminacją kryzysu było zatrzymanie ówczesnego prezesa z poważnymi zarzutami, co ostatecznie zablokowało klubowi drogę do otrzymania licencji na sezon 2024.
Pojawiło się jednak światełko w tunelu. W Rawiczu zawiązała się grupa ludzi, którym zależy na reaktywacji czarnego sportu. Jednym z liderów tych działań jest były zawodnik, Marcel Kajzer. Dzięki ich pracy na stadionie znów słychać warkot silników, a kibice mogą śledzić treningi. Choć planowany turniej indywidualny nie doszedł jeszcze do skutku, lipcowy flat track będzie pierwszą tak dużą okazją, by trybuny w Rawiczu znów się wypełniły.
Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!