Sezon dla toruńskiego juniora nie zaczął się zbyt komfortowo. Upadek z Zielonej Góry z pewnością zaburzył przygotowania samego zawodnika, jak i zespołu.
Podczas pierwszego w 2026 roku meczu sparingowego w Zielonej Górze, Antoni Kawczyński uległ groźnemu wypadkowi. Konsekwencje okazały się być wykluczające na pewien czas zawodnika z jazdy. W ostatnich dniach przeszedł także zabieg zespolenia obojczyka. Młody jeździec opowiedział jak aktualnie przebiega leczenie.
– Dobrze się czuje. Powoli wracam do sprawności. Czekam po prostu na powrót i na ten moment kiedy będę mógł wsiąść na motocykl – zdradza Kawczyński.
Lider formacji młodzieżowej w rozmowie wrócił pamięcią do samego wypadku w rywalizacji ze Stelmet Falubazem Zielona Góra i zdradził jak wyglądał on z jego perspektywy.
– Moja wina. Przemek mnie zamknął i zamknąłem trochę gaz. Chciałem to nadrobić, odchyliłem się do tyłu i wyciągnęła mnie koleina. Przez to trafiłem w Przemka – opowiada młodzieżowiec PRES Toruń.
Zdąży na inaugurację PGE Ekstraligi?
12 kwietnia aktualni mistrzowie Polski pojadą do Lublina na inauguracyjny mecz tegorocznego sezonu. Będzie to rewanż za wielki finał z poprzedniej kampanii ligowej. Czy jest szansa powrotu Kawczyńskiego na ten pojedynek? Sam zawodnik stawia sprawę jasno.
– Na pewno nie wsiądę na motor jeśli nie będę się czuł na siłach. Chciałbym bardzo pojechać do Lublina, ale jeśli zdrowie nie będzie pozwalało to nikt nie będzie ingerował i na siłę jechać w tym meczu nie będę. – kończy 17-latek
Postawa Kawczyńskiego w 2026 roku może być kluczowa w kwestii walki o obronę przez toruńskie „Anioły”. Już w 2025 roku junior udowodnił, że potrafi być bardzo przydatny w newralgicznych momentach.
Antoni Kawczyński (PRES Grupa Deweloperska Toruń)Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!