Hunters PSŻ Poznań poniósł porażkę w niedzielnym meczu finałowym Metalkas 2. Ekstraligi. Głos po meczu zabrał menadżer "Skorpionów", Eryk Jóźwiak.
Hunters PSŻ Poznań w niedzielnym spotkaniu barażowym okazał się wyraźnie gorszy od Abramczyk Polonii Bydgoszcz, 27-51. Menadżer „Skorpionów” Eryk Jóźwiak nie załamuje jednak rąk.
– Na tyle było siły dzisiaj. Polonia bardzo mocno zmotywowana. W sumie cztery lata dobijali się – jak to mówią, do czterech razy sztuka. Gratulujemy im tego awansu. Mamy jeszcze dwa mecze, więc będziemy chcieli się pokazać – powiedział.
Goście od początku tracili spory dystans do miejscowych. W związku z tym menadżer nawet nie próbował korzystać z manewrów taktycznych, dając szansę swoim zawodnikom do budowania się przed niedzielnym barażem.
– Ciężko było o jakieś zmiany taktyczne. Ten wynik od początku nam uciekał. Była pierwsza zmiana – Bartek w ósmym biegu. Gdybyśmy coś tam ugrali na naszą korzyść, to kontynuowalibyśmy te zmiany taktyczne, ale było, jak było, i dalej nie było sensu. Daliśmy wszystkim pojechać, aby ich zbudować przed barażem – powiedział.
Choć „Skorpiony” okazały się w niedzielę wyraźnie słabsze, to klub uznaje samo dojście do finału za ogromny sukces. Menadżer dodaje też, że w barażu będą chcieli pokusić się o kolejną niespodziankę.
– Ja już powiedziałem to w konfrontacji z Rybnikiem, że my się bawimy tym, cieszymy się, bo to jest wielki sukces dla klubu. Start w finale to historyczne osiągnięcie dla Poznania. Teraz mamy baraże, więc też będziemy chcieli tam walczyć o jak najlepszy wynik, a może i o kolejny historyczny wynik – mówi.
Co ze stanem zdrowia Dimitriego Berge oraz Kamila Witkowskiego?
Kibice licznie zgromadzeni na bydgoskim stadionie mogli przeżyć prawdziwe chwile grozy w biegu numer dwanaście, kiedy to bardzo niebezpiecznie wyglądające upadki zaliczyli Dimitri Berge oraz Kamil Witkowski. Obaj zawodnicy wstali z toru o własnych siłach, jednak na ten moment nie wiadomo czy będą w stanie wystartować w niedzielnym barażu.
– Bardziej poobijał się Kamil, boli lekko noga, więc tam na pewno do niedzieli się wykuruje. Dimitri pojechał na badania, zobaczymy. Czekamy na wyniki. Mogło to wyglądać bardzo źle. Tam się zahaczyła noga, mogło dojść do złamania kości. Na szczęście nogi i ręce są całe. Bardziej nadział się na przód motocykla i miał takie dolegliwości związane z brzuchem, z klatką piersiową, więc warto jest to sprawdzić, żeby tam nie było jakichś krwiaków ani obrażeń wewnętrznych. Miejmy nadzieję, że się nic nie stało. Także trzymam kciuki, żeby Dimitri w niedzielę do nas przyjechał – mówi.

Aby nie przegapić najciekawszych artykułów kliknij obserwuj speedwaynews.pl na Google News
Obserwuj nas!